Spinaker, genaker,
czyli jak stawiać...
7.11.2020

Zdecydowaliśmy, że chcemy mieć żagle na kursy pełne. Świadomie nie stosuję określenia „żagle dodatkowe”, bo jak celnie zauważył kolega żeglarz, spinaker jest żaglem tak samo podstawowym jak inne. Tylko że na kursy pełne. Tak więc zainwestowaliśmy w żagle na kursy pełne i w osprzęt do ich obsługi.
Żeby żagli używać trzeba je postawić. A po użyciu zrzucić.
Artykuł jest o tym, jak to można robić.

Metody stawiania/zrzucania są w zasadzie trzy.
Przy czym metoda z rolerem jest tylko dla genakerów. Od tej metody zacznę.
Jeżeli mamy tylko genakera, to jednak warto mieć wytyk albo choćby kaczy dziób. A to oznacza, że zaczep rogu halsowego jest na samym dziobie. Właściwie zawsze zaczep rogu halsowego jest na samym dziobie, albo i przed. Dlatego należy używać normalnej halsliny, co jest bezpieczniejszym rozwiązaniem niż wpinanie rolera na stałe.
Pływanie ze zrolowanym genakerem przed sztagiem w zasadzie jest wykluczone. Raz, że w żegludze na wiatr pogarsza osiągi jachtu. Dwa, że w tym samym przypadku cały genaker opiera się na sztagu, a więc są kłopoty z rolowaniem/rozrolowaniem genuy. Chyba że oba żagle są daleko od siebie, ale to raczej rzadkość. Trzy - bo w silnym wietrze żagiel może się uszkodzić. Cztery - niszczy go słońce.
Samo przygotowanie rolera do postawienia wymaga pójścia na dziób, rozłożenia zrolowanego żagla, wciągnięcia na maszt. Można przyjąć założenie, że robimy to w porcie.
Tylko że zdjęcie żagla prędzej czy później trzeba będzie zrobić na morzu. Zwłaszcza, gdy nastąpi nagłe pogorszenie pogody.
Do obsługi rolera potrzebne są linki, które trzeba na bęben nałożyć, albo rozciągnąć do kokpitu (jeżeli na bębnie są). Trzeba jeszcze podpiąć szoty.
Sam żagiel, w postaci kiełbasy może być spakowany w odpowiednim worku i z tego worka wyciągany na dziobie.
W momencie gdy żagiel już stoi przed sztagiem, wystarczy go rozwinąć rolerem. Gdy chcemy go złożyć - zwijamy. W silniejszym wietrze to nie zawsze wychodzi, bywa tak, że zwijanie wtedy trwa bardzo długo lub w ogóle się nie udaje, ale to zależy od jakości żagla, rolera i techniki.
Gdy żagiel jest zwinięty, możemy go tak zostawić, ale jeżeli jednak tego nie chcemy, to trzeba pójść na dziób, zrzucić z masztu kiełbasę żagla i albo zostawić na pokładzie, albo poluzować hals, linkę do obsługi rolera, wypiąć szoty (to niekoniecznie na pokładzie) i schować żagiel do kabiny.

Zalety tej metody to fakt, że nie walczymy z łopoczącym żaglem bezpośrednio, a obsługujemy go w postaci zwiniętej kiełbasy. Chodzenie na dziób można ograniczyć i robić to tylko w porcie, choć to raczej skrajny przypadek.
Jest to metoda dobra dla dużych żagli, dużych jachtów, albo gdy załoga jachtu jest bardzo nieliczna.
Właśnie dlatego, że choć wymaga operacji na dziobie, to nie trzeba walczyć z łopoczącym, dużym żaglem.
W przypadku sytuacji awaryjnej jest gorzej, bo trzeba zbierać łopoczący żagiel, na dziobie lub do kokpitu (problem gdy fał jest przy maszcie a ludzi brakuje).

Drugą metodą jest stosowanie tzw. skarpety. Jest to kołnierz z tworzywa o specjalnym kształcie z dołączonym rękawem. W stanie przygotowania do postawienia także mamy kiełbasę, choć większą.
Zaletą w stosunku do rolera jest to, że nie trzeba rogu halsowego dociągać  do dziobu, można postawić żagiel, rozwinąć a potem dociągnąć liną halsu.
Całość trzeba przygotować na dziobie do postawienia (żagiel też może być w worku, ale raczej dużym).
Trzeba wpiąć w żagiel fał (do rękawa, bo róg fałowy jest w środku rękawa), hals i szoty do pozostałych rogów, które wystają z kołnierza. Są jeszcze dwie linki do obsługi samego kołnierza, i choć nie trzeba ich przeciągać przez bloczki na stójkach jak linkę rolera, to trzeba je obsługiwać przy maszcie.
Teraz trzeba wybrać fał stawiając żagiel. Potem  wybrać linkę do podnoszenia kołnierza. Kołnierz wędruje do góry, rękaw się składa w harmonijkę, żagiel się rozwija. Trzeba dobrać róg halsowy.
Gdy chcemy żagiel zrzucić, trzeba poluzować szot tak, żeby żagiel nie pracował i wtedy drugą linką trzeba ściągnąć kołnierz w dół. W silnym wietrze nie musi to być łatwe. Dodatkowo zazwyczaj także luzuje się linę halsu. Gdy żagiel jest już zgaszony, kołnierz na dole, można poluzować hals (chyba że zrobiliśmy to wcześniej) i luzując fał, ściągnąć spacyfikowany żagiel na pokład. Można go zostawić na pokładzie lub zabrać do kabiny.

Zaletą tej metody jest to, że tak samo jak wcześniej, nie trzeba walczyć z dużym żaglem, a obsługujemy go w postaci zwiniętej. W sytuacji awaryjnej jest jak poprzednio: żagiel ściągamy na pokładzie dziobowym (do kokpitu, gdy ktoś obsługuje fał na dziobie, albo gdy fał wychodzi w kokpicie).
Sam żagiel może czekać na pokładzie (nawet przygotowany w porcie, choć jest o tyle gorzej że trzeba znać hals) i nie przeszkadza przed sztagiem.
Wadą jest sam kołnierz pod topem gdy żagiel pracuje, wielkość samego kołnierza i ewentualnie worka, dodatkowe linki do obsługi kołnierza.

Trzecią metodą jest stawianie żagla zupełnie luźnego. Albo bezpośrednio z worka, albo z kokpitu lub z kabiny, ewentualnie z luku dziobowego. Worek można przygotować w różnych miejscach: od kosza dziobowego, przez reling na pokładzie dziobowym aż po reling przed kokpitem lub w samym kokpicie.

Niezależenie od stosowanej metody warto flamastrem opisać wszystkie rogi żagla. Fał, hals, szot lub fał, szot, szot. To pomaga zapobiegać bardzo bolesnym dla ambicji pomyłkom...

Worek jest specjalny. Zazwyczaj podłużny, z karabinkami do szybkiego wpinania w reling, z rzepami do przytrzymania wszystkich trzech rogów żagla, z klapą mocowaną na rzepy, z listwami usztywniającymi. Taki worek trzeba zamówić w żaglowni, musi byś odpowiedniej wielkości. Żagiel składa się do worka w kabinie. Worek przypina w wybranym miejscu do relingu, na odpowiedniej burcie, wpina się fał i brasy. Gdy chcemy postawić żagiel, otwiera się torbę, odpina rzepy. Żagiel w cieniu genuy/foka i grota idzie do góry.
Zrzuca się go albo do luku dziobowego lub do kabiny. Należy całkowicie wyluzować nawietrzny bras w przypadku spinakera albo róg halsowy genakera. Jeżeli liny są odpowiednio długie (to jest bardzo ważne, pisałem o tym wcześniej), żagiel ustawia się w cieniu grota w chorągiewkę i stosunkowo łatwo daje się ściągnąć za szot.
Co ważne, ta metoda działa niezależnie od siły wiatru.

W sytuacji awaryjnej jest o tyle łatwiej, że nie ma sytuacji awaryjnej, czyli nie ma się co zepsuć. 
Chyba, że wypną się oba brasy spinakera.
Wadą tej metody jest obsługa łopoczącego żagla i wysiłek potrzebny do jego spacyfikowania. Co prawda krótko, i można to zrobić bardzo sprawnie, ale jednak. Luźny żagiel może wpaść do wody i w tej wodzie zapracować, wtedy jest go trudno wyciągnąć.

Na zdjęciach poniżej dwa różne worki, ich mocowanie do relingu przy kokpicie, także na zewnątrz jachtu, karabinki mocujące.






No właśnie - spinaker. Dla spinakera nie można stosować metody z rolerem. Pozostałe metody jak najbardziej.
W przypadku spinakera różnica polega też na tym, że trzeba iść do masztu i przygotować spinakerbom - podnieść go do poziomu z wpiętym brasem. Po zrzuceniu spinakera trzeba spinakerbom zlikwidować, kładąc go na pokładzie, a przynajmniej opuszczając nok na pokład i dociągając do masztu topenantę spinakerbomu.

Metoda z workiem ma najwięcej wariantów. Worek można wpinać w kosz dziobowy, w reling na pokładzie dziobowym, w reling koło kokpitu, w zejściówkę. Można stawiać żagiel z luku dziobowego i z zejściówki. Zrzucać żagiel można do luku dziobowego, zbierać go na pokładzie dziobowym, zbierać go przez bom grota (gdy grot nie ma likliny na bomie, metoda dla dużych jachtów), do kokpitu i kabiny albo do worka w zejściówce.

Metodę stawiania i zrzucania trzeba dobrze przemyśleć. Dopasować miejsce miejsce knagi fału (na maszcie czy w kokpicie), miejsce knagi topenanty spinakerbomu (jak dla fału), nawet miejsce knagi halsu jest nieoczywiste. Dużo zależy od tego, jak liczna jest załoga do manewrów.

Zestawmy teraz cechy, wady i zalety wszystkich metod, w podziale na genaker i spinaker.
Roler.
Dostępny tylko dla genakerów.
Zwijać i rozwijać żagiel można bezpośrednio z kokpitu. Za to stawianie i zrzucanie zrolowanego żagla trzeba raczej zrobić z pokładu dziobowego, tak samo jak trzeba to przygotować na pokładzie dziobowym. Samo ściągnięcie żagla na pokład wymaga pójścia na dziób.
W przypadku kłopotów można wyluzować róg halsowy i zebrać mniej lub bardziej zwinięty żagiel do kokpitu albo na pokład.
Jeżeli żagla nie udało się zrolować, to w nie ma możliwości zrolowania go w kabinie.

Skarpeta.
Żagiel trzeba przygotować i stawiać z pokładu dziobowego. Operować skarpetą tak samo. Do operowania kołnierzem mamy dwie dodatkowe linki. W silnym wietrze ściągnięcie kołnierza nie zawsze jest łatwe. W przypadku kłopotów, tak samo jak dla rolera, można wyluzować róg halsowy (w spinakerze bras) i zebrać żagiel.
Samo ściągnięcie żagla na pokład wymaga pójścia na dziób.
Jeżeli żagla nie udało się zebrać w skarpecie, to można go przygotować w kabinie.
Wadą jest duży kołnierz, rulon skarpety i dość duży worek.

Worek.
Wadą tej metody jest stawianie i zrzucanie luźnego, łopoczącego żagla. Jeżeli stawiamy żagiel z kosza lub z pokładu dziobowego, trzeba worek tam przygotować. Jeżeli stawiamy z kabiny lub kokpitu, można przygotować żagiel bez wychodzenia poza kokpit. Samo stawianie możemy zrobić z kokpitu, dokładnie jak dla rolera. Zrzucanie także, jeżeli wybieramy kokpit. To oznacza, że wadę metody minimalizujemy walcząc z żaglem z bezpiecznego kokpitu.
Poza tym, możemy żagiel całkowicie sprzątnąć z pokładu bez wychodzenia z kokpitu. Możemy go także sklarować do worka w kabinie.

Dla wszystkich metod lina halsu powinna być długa. Roler nie powinien być wpinany na dziobie na stałe - dla bezpieczeństwa. Brasy/szoty spinakera z zasady są długie zawsze.
Wszystkie metody potrzebują worka do składowania albo żagla luzem, albo zrolowanego czy w skarpecie.
W przypadku rolera i skarpety fał powinien być przy maszcie (bo operuje się jednak na pokładzie dziobowym), co w przypadku awaryjnym i zrzucania do kokpitu wymaga pójścia do masztu.
Likwidowanie żagla w skarpecie i na rolerze wymaga pójścia na dziób, żeby jakoś złapać dolny koniec do ściągania go na pokład. Możemy zostawić zrolowany żagiel na pokładzie, ale jeżeli chcemy go schować do kabiny, trzeba się z nim z dziobu przejść.
Problemem w metodach rolera i skarpety jest konieczność obsługiwania liny halsu i z dziobu (zazwyczaj) i z kokpitu. Albo pomoc drugiej osoby.

Osobiście jestem zwolennikiem metody z workiem. A to dlatego, że wydaje się najbardziej spójna (większość operacji można zrobić z kokpitu), najtrudniejsze operacje także można robić z kokpitu, nie ma problemu z przeszkadzającym żaglem (czy na pokładzie, czy przed sztagiem), samo przygotowanie żagla jest proste i szybkie, a żagiel w worku jest najmniejszy.
Oraz, co ważne, wszystkie liny możemy sprowadzić do kokpitu, co mocno ułatwia obsługę jednoosobową.
Problemy zaczynają się przy dużych jachtach i dużych żaglach, wtedy roler i skarpeta zaczynają zyskiwać.
Worek jest inwestycyjnie najtańszy.
Jest także najszybszy, a to ważne, gdy zaskoczyła nas zmiana warunków.
Najszybszy jeżeli bierzemy pod uwagę całość operacji, od przygotowania żagla, jego postawienia, rozwinięcia, potem zwijania i/lub zrzucania i likwidowania.
W przypadku metody z workiem, żagiel zrzucony jest żaglem zlikwidowanym.
A jeżeli mamy genakera, nie musimy chodzić na dziób.
Metoda z workiem jest także najmniej awaryjna, nie wymaga dodatkowych lin, działa w każdym wietrze podobnie (choć w słabym zawsze jest łatwiej).
Przy obsłudze samotnej worek wymaga najmniej poruszania się po jachcie.

Osoby, które nie znają żadnej metody, nie chcą uwierzyć, że obsługa żagla z worka jest naprawdę szybka i prosta, wymaga tylko krótkiego wysiłku.
Wygoda i „wygoda” rolerów zakodowała się na mur i bardzo trudno jest ją podważyć. Cudzysłów nie jest złośliwie - to po prostu moja opinia.

Bardzo namawiam, przed rozpoczęciem inwestycji u siebie, na sprawdzenie jak działają wszystkie metody na innych jachtach.

O zwrotach, awariach i  kłopotach może powstanie osobny artykuł.
Trymowanie i prowadzenie żagli to jeszcze inny temat.