Podsumowanie sezonu 2017, oczywiście znów subiektywne
7.12.2017r.

Najpierw tabela pływań, czyli jaka impreza, kiedy, jak długo, ile mil, no i wynik.
Czemu taka tabela w ogóle  powstaje, napisałem w podsumowaniu zeszłego roku.
Jakie zmiany w stosunku do roku poprzedniego? Była turystyka! Udało się zebrać i popłynąć turystycznie na Łotwę. Opisy są tutaj (część 1) i tutaj (część 2).
Poza tym wypad na Hel,  więc w porównaniu do roku poprzedniego zmiana. Był planowany jeszcze turystyczny weekend na Zatoce (Jastarnia, Puck), ale zabrakło czasu.

Wyniki pucharów i tabela pływań z roku 2017:
Tabela pływań 2017
Puchar Zatoki Gdańskiej
Puchar Bałtyku Południowego
Puchar Bałtyku Południowego, regaty morskie
Puchar Bałtyku Południowego, klasyfikacja pięcioletnia
Puchar Bałtyku Południowego, regaty morskie, klasyfikacja czteroletnia
Morski Żeglarski Puchar Polski

Podsumowanie czysto żeglarskie.
Sezon znów opóźniony. Raz z powodu przedłużonych napraw (remont instalacji elektrycznej, opisany dokładnie na stronie w dziale remonty, przeciągnął się mocno i opóźnił inne prace). Dwa z powodu niedużego laminowania w bakiście, na które długi czas było zwyczajnie za zimno. Oraz sporo drobnych, ale ważnych prac, realizacja wniosków z zeszłego roku. Za to można było gościnnie popływać, jako załoga, na innym jachcie (opisane tutaj i tutaj).

Sam sezon był ciężki. To znaczy pogoda była trudna. Zazwyczaj silny wiatr, deszcze, często duże fale. Mało które regaty odbyły się w dobrej pogodzie albo ze słabym wiatrem. Miało to znaczenie pod koniec sezonu.
Znów udało się wziąć udział we wszystkich planowanych regatach, ale regat tych było mniej niż normalnie. Głównie ze względu na Mistrzostwa Polski, których termin kolidował i z SailbookCup i z regatami na Zatoce Ryskiej (a mieliśmy chrapkę na Muhu Vain).
Dni żeglowania było mniej, aż o 8. Ale za to było to żeglowanie intensywne, że tak powiem. Silny wiatr, emocje pod spinakerem (np. w Pucharze Korsarza lub w Wyścigu B8).
Nie mając wiatromierza nie do końca wiem, ile kiedy wiało, ale na pewno to lato stępiło naszą wrażliwość. Silny wiatr nie robi wrażenia, często zaniżamy jego prędkość, dopiero przy żegludze pod wiatr następuje weryfikacja.
A wyniki? W klasyfikacjach pucharowych bardzo podobne jak rok wcześniej. Drugie miejsce w PBP (co prawda tym razem z dużą przewagą nad trzecim). Czwarte miejsce w PBP w regatach morskich (tutaj duży postęp, a trzecie miejsce przegrane minimalnie). Trzecie miejsce w PZG (awans o jedno miejsce), ale tym razem w ORC, więc trudno porównać z poprzednimi latami (dawniej klasyfikacja była w KWR).
Drugie miejsce w Morskim Żeglarskim Pucharze Polski, co oznacza utrzymanie pozycji z zeszłego roku. Czy to lepiej czy gorzej, to nie wiem, bo wyniki z zeszłego roku są tajne/poufne i nikt ich oficjalnie, całych, nie widział.

Najważniejsza impreza sezonu, czyli Morskie Żeglarskie Mistrzostwa Polski. Tutaj postęp, medal, trzecie miejsce. O wiele lepiej niż rok wcześniej. Ale drugie miejsce przegrane o jeden punkt... Można było lepiej, i nie można było.
W ramach PBP ogłoszone zostały jeszcze dwie klasyfikacje wieloletnie. Generalna za lata 2013-2017 oraz regat morskich w latach 2014-2017. Obie klasyfikacje wygraliśmy!
Tutaj oczywiście zadecydowała frekwencja oraz dobre wyniki z ostatnich lat. Bo jeżeli chodzi o pierwszy i drugi rok pucharu, to szału nie było, że tak delikatnie napiszę. W każdym razie te wyniki są dla nas bardzo miłym zaskoczeniem.

Z jednej strony zrobiliśmy postęp. Trochę poprawek na jachcie, Asia to już świadoma i przyzwoicie wyszkolona załoga. Najwięcej, jej zdaniem, korzyści dało jej pływanie właśnie we dwoje, zwłaszcza w regatach, kiedy wszystko robiła sama z moją nieznaczną pomocą. Jak się chce, można dużo. Ale i tak kilku rzeczy brakuje. Przede wszystkim w silnym wietrze nie da się walczyć o czołowe miejsca gdy pływa się tylko we dwójkę. Niemniej jednak, całkiem nieźle nam wtedy szło, choć wysiłek był znaczny.
Brak genui nr dwa, w silnym wietrze, zabrał nam dobre miejsce w kilku regatach. Ta genua, nowa, już jest, ale zapracuje na siebie dopiero w przyszłym roku.
Jeżeli złożymy brak pełnej załogi, brak kompletu żagli, warunki w sezonie, oraz to, że kilka jachtów zrobiło duży (większy niż my) postęp, jasne jest, czemu tak rzadko udawało nam się wygrać.
Pozytyw jest taki, że mamy bardzo duże rezerwy. Do tego zrobiliśmy duży postęp, szkoda że pod koniec sezonu, w trymowaniu żagli. Zmiany na pokładzie przyniosły efekt, teraz jeszcze kilka rzeczy trzeba zrobić, żeby było jeszcze lepiej. Przed MP udało się zrobić dwa treningi. To oczywiście bardzo mało i za mało, ale w porównaniu z rokiem 2016 - duża zmiana na plus.
Trzeba to kontynuować w roku przyszłym, bardziej intensywnie.
Duże rezerwy są też u mnie, czyli u sternika. Było trochę błędów, niektóre do uniknięcia, niektóre wręcz głupie. Trzeba to zmienić.

Pod sam koniec sezonu, gdy pogoda na kolejne regaty zapowiadała się wredna, albo była wredna, na pokładzie panowało pewne zmęczenie warunkami. To na pewno miało swój wpływ. Ale właśnie w trudnych warunkach udaje nam się zająć dobre miejsca.

Plany na zimę to kolejne drobne, ale ważne zmiany na pokładzie i pod pokładem. Trochę zakupów. Wcześniejszy początek sezonu, trochę treningów.

Planu regat jeszcze nie ma, bo nic nie wiadomo. Fajnie byłoby popłynąć na regaty na Łotwie lub w Estonii, bardzo nam się tam podobało. Byłaby to przy okazji turystyka regatowa.
Ale na kalendarz imprez trzeba jeszcze poczekać.