Hydraulika jachtowa, pokłosie remontu
10.01.2019r.

Prace hydrauliczne zostały w zasadzie zakończone.
Teraz trzeba to wszystko złożyć, ale dopiero po zakończeniu prac około hydraulicznych, że tak powiem.
Chodzi o to, że skoro wszystko jest rozebrane, można zrobić inne rzeczy łatwiej.
W przedziale WC zdemontowałem wszystko. Mając swobodny dostęp do wszystkiego, wykonam mocno zaległą pracę. Chodzi o skręcenie na nowo wkładek laminatowych z grodziami. Stoczniowo było to na wkręty, z których część zwyczajnie znikła. Wszystkie miejsca zostały rozkręcone, wkręty wykręcone, nawierciłem nowe otwory i całość zostanie skręcona przelotowo śrubami. Na śrubach nakrętki samokontrujące, żeby całość  wytrzymała kolejne kilkadziesiąt lat. Od strony kabiny musiałem zdjąć listwy maskujące. Wszystko jest gotowe na skręcenie, jak przyjadę z brakującymi śrubami, które już kupiłem.
Gdy to zostanie zrobione, będzie można porządnie przykręcić sam WC - na śruby przelotowe, wkładane do wklejki od spodu - po wycięciu otworu rewizyjnego. Dopiero gdy kibelek będzie na miejscu, będzie można złożyć wszystkie węże. Inna sprawa, że to poczeka na zakończenie prac malarskich i meblarskich. Chodzi o uzupełnienie przegród na półce (trochę wszystko tam lata) i o pomalowanie burty nad wklejką. Niech będzie trochę ładniej. Bo stara wykładzina zza półki już znikła. W sumie może będzie o te trochę gramów lżej.

Z kolei w komorze silnika zdemontowałem nawet ściankę boczną, i instalację pompy wody słodkiej, żeby spokojniej zrobić elektryczną instalację silnika. Stare przewody biegły pod silnikiem. Nowe są już w rurce, biegną nad silnikiem. Są już docelowo zarobione (końcówki igłowe zagniecione zagniatarką i osłonięte końcówkami termokurczliwymi - zgodnie z zasadami sztuki) i podłączone w puszce w bakiście.
To poszło bardzo szybko, w końcu mam narzędzia, wprawę i potrzebne materiały.
Teraz trzeba jeszcze przewody podłączyć od strony silnika. Wtedy będzie można złożyć obudowę silnika, chyba że na jakieś prace drobne przy silniku się zdecyduję.
Same przewody są trochę krótsze, biegną inną drogą, nie krzyżują się z niczym (nawet w bakiście tylko trochę), mają lepsze końcówki. Przede wszystkim nie są pod silnikiem w komorze, że tak powiem, ściekowej.
Przy okazji w bocznej ściance już umieściłem śrubę do mocowania obejmy trzymającej wąż odpływu kokpitu. Śruby mocujące ściankę do wklejki kojowej dostaną nakrętki samokontrujące, bo jak się okazało, lubią się rozkręcać. W końcu cała obudowa lekko pracuje.

Można było dodatkowo wszystko wyczyścić. Choć oczywiście silnik zawsze może wyglądać jeszcze ładniej, ale trochę czasu brakuje.