Artykuł
został napisany w grudniu 2017 roku, potem lekko
uzupełniony, a dodatkowo trochę rozbudowany w styczniu
2018, po szkoleniu regatowym. W lutym roku 2019 została
rozbudowana sekcja o żaglach.
W październiku 2020 doszedł akapit o wytyku żagli
przednich, a zniknął akapit o Fwd Accomodation, jako już
nieaktualny.
Wielu żeglarzy, zaczynając przygodę z ORC, wspomina o
optymalizacji. Być może na zasadzie dawnych doświadczeń,
gdzie dostosowanie do formuły często przynosiło (i
przynosi) większe lub mniejsze korzyści.
Bardzo trudno jest wytłumaczyć, że formuły ORC dotyczy to
w małym stopniu. A patrząc od strony armatora, tym
bardziej. Od strony armatora dlatego, że armator ma
niewielki wpływ na choćby konstrukcję jachtu. Konstruktor,
projektant, to co innego. Ale takim przypadkiem nie będę
się zajmował.
Po prostu - mamy swój jacht, zazwyczaj niezbyt nowy, i
chcemy wykorzystać wszelkie szanse. W tym także poprawę
świadectwa. Pytanie, jakie mamy w tym pole manewru? I
duże, i nieduże. Nieduże w mitycznej optymalizacji. Duże w
ogólnym przygotowaniu jachtu do regat. Granica między
jednym a drugim nie zawsze jest oczywista. Kwestia
nazewnictwa i rozumienia określenia „optymalizacja”.
Bardzo często zmieniamy coś na jachcie pod kątem poprawy
osiągów jachtu, niezależnie od formuły. Nazywanie
wszelkich swoich działań optymalizacją pod formułę, to
nadużycie. Być może stąd wiele nieporozumień w tej
kwestii.
Czemu w ORC jest mało punktów, które są klasyczną
optymalizacją pod formułę? Dlatego, że formuła zawiera w
sobie bardzo niewiele „kar” za przekroczenie różnych
parametrów. Innymi słowy, mało jest miejsc, gdzie
niewielka zmiana parametru powoduje dużą zmianę
świadectwa. W innych formułach tak nie jest, występują
różne kary, więc czasami drobna zmiana ma duże znaczenie.
Drugą ważną rzeczą jest to, że wynikiem formuły jest
świadectwo z tabelką osiągów. Osiągów w różnych warunkach,
na różnych kursach i sile wiatru. Jeżeli wyniki wyścigu są
liczone metodą opartą na PCS, czyli na krzywej osiągów,
która budowana jest na podstawie tabeli osiągów, to wyniki
mogą nie mieć nic wspólnego ze współczynnikiem GPH. A to
oznacza, że np. wyrzucanie przed regatami dużych żagli
podstawowych, żeby poprawić świadectwo, może nic nie dać.
Bo jeżeli wiało mocno, i wyniki były liczone na podstawie
osiągów jachtu w silnym wietrze, to fakt posiadania dużej
genuy na słaby wiatr nie ma znaczenia. Dlatego że na
podstawie oszacowanej przez program siły wiatru, oraz na
podstawie podanych kierunków wiatru (podanych wprost, lub
predefiniowanych) tworzony jest, tylko dla tego jednego
wyścigu(!), współczynnik ToD i dla tego współczynnika jest
obliczany czas przeliczony.
To jest ogromna siła tej formuły. Czy ten mechanizm działa
zawsze idealnie, to już inna sprawa. O tym będzie dalej.
Jakie w ogóle mamy możliwości manewru w ORC? Bo nie jest
tak, że nie mamy żadnych możliwości.
Można je podzielić na kilka części.
Działania rzeczywiście tylko pod formułę, wykorzystujące
te kilka luk czy niedokładności, które znamy.
Działania ogólnie poprawiające osiągi jachtu, które też
można podzielić na dwie grupy: mające wpływ na świadectwo
i nie mające tego wpływu.
Tak naprawdę, moim zdaniem, tutaj jest najwięcej do
uzyskania, ale nie jest to optymalizacja pod ORC, tylko
optymalizacja w ogóle pod regaty. A to zdecydowanie nie to
samo! Choć oczywiście wpływ na świadectwo ma.
Trzecia grupa to zmiany żagli i wagi załogi, w zależności
od regat: od przewidywanej pogody, od posiadanej załogi,
od trasy, od sposobu liczenia wyników.
Ostatni punkt ma też jeszcze jedno znaczenie: warto
wyrzucić ze świadectwa wszystko to, co wpływa na nie
niekorzystnie, a z czego nie będziemy korzystać. W ogóle
lub w danej chwili.
Jeszcze jedna, ważna uwaga. Wszelkie podawane informacje
mają większą wagę, jeżeli są poparte liczbami, czyli w tym
wypadku różnymi świadectwami. Tylko że z tym jest duży
kłopot.
Żeby to zrobić solidnie, trzeba mieć dostęp do programu. A
po zmianie warto sprawdzić wyniki w praktyce na wodzie.
Tego zwykli amatorzy raczej nie są w stanie zrobić, bo i
czas, i przyrządy, i koszty.
„Zawodowe” teamy, jeżeli takie próby robią, to się potem
wynikami nie chwalą.
Dzięki uprzejmości głównego mierniczego ORC w Polsce,
Jarka Górskiego, uzyskałem na potrzeby tego artykułu kilka
świadectw swojego jachtu po zmianie różnych parametrów. Te
świadectwa, testowe, zamieszczam do porównań. Trzeba
pamiętać, że różnice między świadectwami, w przyszłym roku
i następnych, mogą być inne. A to dlatego, że świadectwa
co roku są generowane programem, który jest ważny tylko
rok i ciągle się zmienia.
świadectwo
nr 1 - świadectwo jak nr 2 tylko ze wszystkimi
żaglami dakronowymi (podstawa porównań)
świadectwo
nr 2 - rzeczywiste świadectwo jachtu, aktualnie
obowiązujące, ze wszystkimi żaglami
świadectwo
nr 3 - świadectwo bez spinakerów, bez dużej genuy,
bez spinakerbomu
świadectwo
nr 4 - świadectwo z domyślną statecznością (czyli
bez pomiarów stateczności)
świadectwo
nr 5 - świadectwo z wyłączonym napinaczem
achtersztagu
świadectwo
nr 6 - świadectwo bez dużej genui
świadectwo
nr 7 - świadectwo z parametrem FSP
świadectwo
nr 8 - świadectwo z domyślną wagą i środkiem
ciężkości masztu
Świadectwo nr 5 jest oparte na świadectwie nr 4. Oba
świadectwa są typu Club, bo bez pomiaru stateczności nie
można mieć świadectwa Int.
Na co zwracać uwagę oglądając świadectwa? Podstawowy
współczynnik to GPH, który mówi o tym, ile sekund jacht
potrzebuje na przepłynięcie jednej mili. ŚREDNIO! Średnio,
czyli po uśrednieniu siły i kierunku wiatru (jest to
średnia ważona, a wartości wag są w dokumentacji). I tym
zazwyczaj będę się posługiwał dalej. Drugim ważnym
parametrem jest CDL, który mówi nam o tym, jak szybko
jacht pływa pod wiatr. Ten parametr jest stosowany do
podziału jachtów na grupy. CDL to w uproszczeniu
teoretyczna długość linii wodnej teoretycznego jachtu.
Może być tak, że z dwóch jachtów jeden ma większy GPH
(czyli jest wolniejszy średnio), ale ma jednocześnie
większy CDL (czyli szybciej pływa na wiatr). Jaki to
przypadek? Np. pierwszy jacht to krótki, lekki i
nowoczesny jacht ze spinakerami, a drugi to znacznie
dłuższy, ale cięższy, starszy jacht i bez spinakera.
Te dwa parametry to tylko uśrednienie. Prawdziwe
porównanie odbywa się w tabelkach osiągów. W nich dopiero
widać, który jacht, w jakich warunkach, jest
szybszy/wolniejszy od drugiego.
Luki w formule znalazłem dwie.
Materiał żagli. Za żagle starej/niskiej technologii (w
praktyce dakronowe) jest pewien handicap. Natomiast za
wszystkie pozostałe nie. Żagle z innych materiałów są
traktowane tak samo, a to oznacza, że opłaca się mieć
żagle najwyższej klasy. Jak widać w porównaniu świadectw
nr 1 i nr 2, bonifikata za żagle dakronowe nie jest taka
mała. Ale to mylące, dobre żagle „zarobią na siebie”.
Kształt masztu. Mierzone są maksymalne wymiary profilu
masztu, czyli jego długość i szerokość (MDL, MDT). Na tej
podstawie uwzględniany jest cień masztu. Maszt o profilu
prostokątnym będzie gorszy od masztu o przekroju
parabolicznym o tych samych wymiarach, a formuła traktuje
je jednakowo.
Waga masztu i jego środek ciężkości (wymiary MWT i MCG).
Są to jedyne parametry nie wymagane do świadectwa Int. Tym
bardziej do Club. Jeżeli nie zmierzymy tych wartości, to
program przyjmie domyślną wagę masztu i domyślny środek
ciężkości (różne dla masztów węglowych i pozostałych). Jak
widać z porównania świadectw nr 1 i nr 8, zdecydowanie
warto ten pomiar zrobić.
Owiewka. Jest mierzona szerokość rolera lub owiewki na
sztagu. Wpływ tego parametru (wymiar FSD) na świadectwo
nie jest opisany w dokumentacji. Dowiedziałem się, że
powierzchnia boczna owiewki jest dodawana (i to podwójnie)
do powierzchni sztaksla. Świadectwo nr 7 zawiera wymiar
FSD, za to świadectwo podstawowe nie, czyli sztaksle są na
raksach. Widać, że jacht z owiewką jest szybszy. Oznacza
to, że jeżeli mamy roler/owiewkę, to powinny być one
dobrze dobrane aerodynamicznie, wysokiej klasy, tak żeby
dobrze współpracowały z żaglem. Inaczej będziemy tracić.
Formuła w ogóle nie uwzględnia posiadania lub nie, steru
strumieniowego. A jest to potężny hamulec. Można go nie
mieć, można mieć różne rozwiązania steru chowanego w
kadłubie. Można na czas regat zaklejać otwory
boczne.
Kwestia pomiaru stateczności jest bardziej złożona. To
jedyny parametr, który po zmierzeniu może pogorszyć
świadectwo jachtu. Bywa tak, gdy program, nie znając
prawdziwej stateczności, przyjmuje ją domyślnie. Jednak,
niestety, może przyjąć tę stateczność na korzyść jachtu.
Innymi słowy, po wykonaniu pomiaru stateczności, możemy
stracić.
I tak właśnie jest w przypadku Czarodziejki. Porównanie
świadectw nr 1 i nr 4. Widać że większa różnica jest
między CDL-ami niż GPH-ami obu świadectw. Co jest
logiczne, bo lepsza stateczność ma wpływ bardziej na
osiągi w żegludze na wiatr.
Co z takim fantem zrobić? Otóż moim zdaniem sprawa jest
oczywista. Jeżeli po pomiarze stateczności zyskujemy, to
tylko się cieszyć. Jeżeli po pomiarze stateczności
stracimy, to mówi się trudno, i zostawia się pomiar!
Przecież nie będziemy oszukiwać, pływając świadomie z
nierzeczywistą statecznością!
Stateczność możemy sobie obejrzeć w tabelce Stability. W
świadectwach Int danych mamy więcej, w tym moment
prostujący RM.
Formuła przewiduje w tej chwili jedną nagrodę za
Cruiser/Racer.
Czy ma to sens można dyskutować. Do wyliczenia osiągów
jachtu powinny wystarczyć pomiary wagi jachtu i
stateczności, niezależnie od tego, co na jachcie w środku
jest. Ale na razie formuła działa inaczej.
Jacht może uzyskać Cruiser/Racer jeżeli spełnia różne
warunki mieszkalno-wyposażeniowe.
Odpowiednia dla długości jachtu ilość stałych koi o
odpowiednich wymiarach, WC z umywalką, stół w mesie,
miejsca na rzeczy załogi, odpowiednia wysokość w kabinie,
kącik kuchenny, kącik nawigacyjny. Do tego instalacja
wodna z odpowiedniej pojemności zbiornikiem wody i
odpowiedniej wielkości zbiornikiem paliwa.
Ale jeżeli można coś uzyskać niejako bezkosztowo, bez
dużych przeróbek, to oczywiście warto.
Zmiana daje około sekundy zysku.
Jednym z elementów optymalizacji jest wyrzucenie z jachtu
i świadectwa kilku rzeczy, za które w świadectwie się
płaci, a których nie wykorzystujemy. Chodzi o napinacz
achtersztagu/sztagu. Jeżeli tego w czasie regat nie
wykorzystujemy, to warto z jachtu zdjąć (Forestay
Tension).
Różnicę widać między świadectwami nr 4 i nr 5.
Podobnie może być z dodatkowymi baksztagami (to już
bardziej dyskusyjna sprawa). Oraz z żaglami i wagą załogi.
Z wagą załogi sprawa jest prosta. Należy zadeklarować taką
wagę, jaka faktycznie pływa. Trzeba wiedzieć ile kto waży
i sumy wagi nie przekraczać. Dlatego że jest to parametr,
którego przekroczenie w regatach skutkuje dyskwalifikacją.
Więc jakiś minimalny zapas trzeba zachować. Naciąganie
wagi załogi przed regatami (ważenie po saunie czy w stanie
odwodnienia) zemści się, gdy kontrola zostanie
przeprowadzona w trakcie regat lub po.
W ten sposób płynnie przeszliśmy do żagli na pokładzie.
Wszystkie żagle jakie są na jachcie, z wyjątkiem
sztormowych, muszą być zmierzone i ujęte w inwentarzu
żagli. Jest tak mimo tego, że na świadectwo wpływ mają
tylko żagle największe z danego typu (największy spinaker,
największy sztaksel).
Nie należy trzymać w świadectwie żagli, których z różnych
powodów nie jesteśmy w stanie wykorzystać. Np. dlatego, że
nie mamy odpowiedniej załogi albo osprzętu (o tym drugim
będzie później).
Code0 jest chyba najlepszym przykładem. Żagiel, którego
szybka obsługa jest trudna i na krótkiej trasie wyścigu
góra-dół jego zalety mogą być problematyczne. To samo
dotyczy genakerów i spinakerów. Do obsługi tych żagli
trzeba mieć załogę. W przeciwnym wypadku... Oczywiście
zawsze warto się uczyć, ale trzeba sobie zdawać sprawę z
konsekwencji.
Świadectwo nr 3 pokazuje przypadek wyrzucenia żagli
dodatkowych i żagli dużych, np. na regaty samotników. I
krótkich Regat Samotników Gryfu, i długiej Bitwy o
Gotland. Czy warto to robić? Raczej tak, tym bardziej im
prognozy na regaty są gorsze, im jacht jest większy i
trudniejszy w samotnej obsłudze, im mamy gorszego
autopilota. Z drugiej strony tracimy wtedy wiele radości z
żeglugi, a możemy się wkopać, gdy wiatr będzie naprawdę
słaby. Decyzja jest bardzo indywidualna.
Osobiście nigdy, przez ostatnie lata, tego nie
robiłem. Świadectwa w trakcie sezonu nie były modyfikowane
(chyba że na jacht trafił nowy żagiel), niezależnie od
prognoz, rodzaju regat i dostępnej załogi. Nie jest to
rozsądne postępowanie, ale gdyby nikt nie zmieniał
świadectwa przed regatami, w ogóle nie byłoby problemu.
Posiadanie żagli, których nie wykorzystujemy, ma znaczenie
albo w wyścigach liczonych metodami prostymi, albo gdy
warunki nas przerosły. Np. posiadanie spinakera nie ma
znaczenia, jeżeli podczas wyścigu była halsówka i metoda
liczenia wyników to uwzględnia. To dotyczy zresztą
wszystkich żagli, o czym cały czas warto przypominać.
Kolejne pytanie, jak duże żagle warto mieć. Statystyka
mówi, że generalnie warto mieć jacht maksymalnie szybki. Z
ważnym zastrzeżeniem, że wszystkie żagle muszą być tak
duże, jakie jesteśmy w stanie opanować i w pełni
wykorzystać. Oraz, że przeżaglowanie nie powoduje skutków
negatywnych (choćby nawietrzność jachtu przy zbyt dużym
grocie). Czyli tak dobieramy żagle, żeby uzyskać prędkości
duże, ale z odpowiednim umiarem. Jak to wygląda na nowym
naszym jachcie wiemy zazwyczaj po pewnym czasie i to
właśnie po starcie w regatach. Dlatego robienie
gwałtownych i kosztownych ruchów na początku niekoniecznie
jest opłacalne.
W jachtach z takielunkiem topowym, z dużym sztakslem, jest
jeszcze jedno ograniczenie na wielkość żagla. Chodzi o
ostrość płynięcia na wiatr. Zazwyczaj jest tak, że
geometria takielunku, długość salingów, rozstaw want
utrudniają lub uniemożliwiają odpowiednie wybranie żagla,
żeby uzyskać maksymalną ostrość pływania. Wtedy trzeba
dobrze rozważyć zależności: większy żagiel, większa
powierzchnia, szybsze pływanie a jednocześnie mniejsza
ostrość żeglugi. Program wyliczający świadectwo zupełnie
nie bierze pod uwagę geometrii takielunku, zakłada że
wszystko jest idealnie dobrane i na tej podstawie wylicza
maksymalne osiągi jachtu.
W świadectwie Czarodziejki widać, że teoretycznie jacht
może pływać ostro, będąc pod tym względem w czołówce
polskiej floty ORC. W praktyce nie jesteśmy w stanie tych
kątów osiągnąć, przynajmniej z genuą nr 1.
Pod tym względem takielunki ułamkowe, z fokiem nie
wychodzącym poza maszt, są lepsze. Z drugiej strony w tym
typie takielunku trudniej jest uzyskać odpowiednio duże
napięcie sztagu, co przy silnym wietrze powoduje
pogorszenie kąta żeglugi. Dla odmiany takielunek topowy, w
silnym wietrze, przy używaniu wtedy mniejszego żagla
przedniego, zaczyna zyskiwać. Oczywiście pod tym jednym
względem, bo jest jeszcze kwestia gięcia masztu czy
ewentualnych baksztagów. Znów mamy coś za coś.
Mając jacht z dużą genuą, możemy zyskać, gdy na silniejszy
wiatr założymy mniejszy sztaksel, który można lepiej
wybrać. Oczywiście o ile osprzęt pokładowy, układ wózków i
szyn, to umożliwia.
I oczywiście jeżeli mamy mniejszy sztaksel...
Już napisałem, że żagle przednie mniejsze od podstawowego
nie mają wpływu na świadectwo. Co oznacza, że warto,
niejako bezkosztowo w sensie świadectwa, mieć je jak
najbardziej sprawne. To oznacza dobre materiały oraz
listwy. Za listwy w największym sztakslu zapłacimy gorszym
świadectwem, tak samo jeżeli chodzi o materiał. Inna
sprawa, że zazwyczaj warto. Pod warunkiem, że listwy są
odpowiednio długie i są poziome. W przypadku
używania rolera jest to w zasadzie wykluczone.
Program nie rozróżnia, jakie listwy w jachcie są, „kara”
za ich używanie jest zawsze taka sama. Warto sprawę
przemyśleć.
Z tego, że mniejsze żagle nie mają wpływu na świadectwo
wynika też, że żagle mniejsze powinny być maksymalnie
sprawne. Dobrze zaprojektowane, dobrze skrojone, z dobrego
materiału i z listwami. I, oczywiście, powinny być. Z tym
na wielu jachtach jest słabo,
Listwy poprawiają osiągi żagli, zwłaszcza w silnym
wietrze, tym bardziej na fali. Za to utrudniają ich
obsługę. W przypadku rolera jest problem zwijania żagla o
czym już wspomniałem. W przypadku stosowania raks lub
owiewki listwy także przeszkadzają, zwłaszcza długie. A
długa listwa przy głowicy żagla ma duży sens. Trzeba się
dobrze zastanowić, jak chcemy i zmieniać i przechowywać
żagle z listwami. Rozwiązaniem mogą być odpowiednie worki
(długie) albo wyjmowanie listew. Tylko że wkładanie listew
do żagla i ich wyjmowanie, na fali, w silniejszym wietrze
i na mniejszym jachcie także będzie kłopotliwe. Znów
trzeba sprawę dobrze przemyśleć i znaleźć odpowiedni
kompromis.
Na Czarodziejce, aktualnie, jest dość duża genua nr 1,
jeszcze dakronowa i bez listew. Za to genua nr 2 jest z
flexu i ma listwy. Nowy duży fok także jest z flexu i ma
listwy, w tym jedną dość długą. Tak samo mały fok. Czyli
maksymalnie (z dokładnością do jakości materiału) sprawny.
Teraz można wrócić do redukcji żagli przed regatami w
przewidywaniu silnego wiatru.
W przypadku Czarodziejki trzeba porównać świadectwa nr 1 i
nr 6. Moje silne przekonanie, że nie warto wyłączać dużych
żagli (w tym wypadku przednich) zostało lekko zachwiane. A
raczej skorygowane o zastrzeżenia: zależy o jakiej
redukcji mówimy i dla jakiego jachtu.
Porównanie tabelek osiągów obu świadectw pokazuje, że
owszem, im silniejszy wiatr, tym osiągi są bardziej
zgodne, ale nigdy do końca. Mowa tylko o żegludze na
wiatr. Dla 16 i 20 węzłów różnice są w setnych węzła, dość
zgodne są dla 14 węzłów. Wniosków z tego jest kilka. Dla
Czarodziejki silny wiatr zaczyna się od 16 węzłów, wg ORC.
Jeżeli dla załogi silny wiatr zaczyna się wcześniej, to
może jednak warto żagle zredukować przed regatami? Ale
tutaj zastrzeżenia. Raz, że Czarodziejka nie jest jachtem
mocno ożaglowanym i duża genua wcale nie jest szczególnie
duża. Dwa, że w tym wypadku redukcja żagli jest znaczna,
bo 16% dużej genuy. Im jacht jest szybszy, lżejszy i
bardziej przeżaglowany, tym redukcja żagli ma mniejsze
znaczenie.
Czyli to zależy od jachtu, od konkretnego przypadku.
Opieranie się na tym co pokazują świadectwa nr 1 i nr 6,
dla innego jachtu może być niesłuszne. Trzeba sprawdzić
dla swojego jachtu, jak to wygląda.
Jest jeszcze jeden wniosek. Posiadane żagle trzeba
wykorzystywać. Jeżeli w silnym wietrze nie panujemy nad
jachtem, albo odpuszczamy bojąc się choćby o sprzęt,
możemy dużo stracić. W takiej sytuacji redukcja żagli w
świadectwie ma sens. Zawsze będzie to decyzja
indywidualna.
I druga ważna rzecz, czyli sposób liczenia wyników, bo od
tego zależy bardzo dużo. Redukcja żagli przed regatami ma
sens zawsze, jeżeli wyniki będą liczone metodami prostymi.
Może w przypadku metody Triple Numer mniejszą, ale raczej
też (można porównać wartości tych współczynników dla
silnego wiatru między świadectwami nr 1 i nr 6).
W przypadku liczenia wyników metodą kursów konstruowanych
sens redukcji jest raczej żaden. Ale już w metodzie
opartej na PCS for Ocean sprawa się komplikuje, gdyż w tym
wypadku kursy względem wiatru są predefiniowane i
zawierają każdy kierunek względem wiatru, nawet takie
jakich w wyścigu nie było.
A w długich wyścigach, albo w w regatach o skomplikowanej
trasie (dobrym przykładem są Regaty GWG), nie da się
zastosować innej konstrukcji trasy.
Żeby dobrze wykorzystać żagle, to poza załogą, trzeba mieć
odpowiedni osprzęt. I wcale nie mam tutaj na myśli skarpet
czy rolerów/zwijaczy, ale osprzęt potrzebny do prowadzenia
żagli. Do stawiania i zrzucania zresztą też, ale tutaj
raczej potrzebne są odpowiednie worki, odpowiednio długie
szoty i brasy, dostatecznie długie fały, a dla genakerów
długie liny trzymające róg halsowy. Barber holery
(obciągacze) do brasów i szotów żagli dodatkowych. Do
spinakera musi być porządny spinakerbom z fałem i
obciągaczem, a na większych jachtach system podwójnych
brasów. Bez tego wszystkiego obsługa żagli i manewry,
zwłaszcza w silnym wietrze, będą trudne. A każdy błąd to
czasami bardzo duża strata.
To co powyżej to nie jest optymalizacja do ORC, a
optymalizacja do regat w ogóle.
Przy czym rozwiązania techniczne warto naprawdę dobrze
przemyśleć.
Program oblicza osiągi jachtu na podstawie największych
żagli, zakładając, że jesteśmy w stanie je dowolnie
redukować. Mówiąc inaczej, zakłada że mamy wiele żagli
różnej wielkości i zawsze jesteśmy w stanie dobrać
odpowiednie żagle do warunków silnowiatrowych.
A jeżeli tych żagli nie mamy? No to nasza strata. Czyli
zdecydowanie warto mieć komplet żagli przednich, oraz
komplet żagli dodatkowych. Co prawda w ilości żagli są
ograniczenia, ale mimo tego da się dobrać zestawy na różna
warunki. To jaki zestaw jest potrzebny zależy od jachtu,
ale na pewno jeden sztaksel i jeden spinaker to za mało.
No właśnie, spinaker. Większość jachtów starego typu,
większość jachtów morskich, to jednostki pływające
wypornościowo. Jeżeli dodamy do tego fakt, że bardzo wiele
odcinków w regatach to trasy fordewindowe, wyższość
spinakera nad genakerem jest spora. Na genakerze pływać
trzeba ostrzej, a prowadzenie tego żagla optymalnie na
kursach pełnych wcale nie jest proste.
Na silnym wietrze i na fali, ale także w wietrze słabym.
Oczywiście są jachty bardziej wyczynowe, ze spinakerami
asymetrycznymi, ale nie dla nich jest ten artykuł.
Zazwyczaj spinakery powinny być żaglami dodatkowymi, a
genaker być żaglem dodatkowym do spinakerów. Spinakerów,
przynajmniej dwóch.
Oczywiście statystycznie wiatru raczej jest mniej niż
więcej i może być tak, że zestawy na silniejsze wiatry nie
będą zbyt często używane. Ale po pierwsze podczas długich
wyścigów może być bardzo różnie, a po drugie, jeżeli lato
będzie takie jak w roku 2017, to zestaw na silny wiatr
może być często potrzebny.
Jest jeszcze jeden punkt, który może nie jest luką w
formule, ale można go w pewnym sensie za taki uważać.
Chodzi o wytyki do żagli przednich, gdy nie mamy
spinakera/genakera. Zostawienie w świadectwie parametru
SPL (nie warto, żeby był zbyt długi, ma być dopasowany do
sztaksli) pogarsza świadectwo o około 1,5 sekundy.
Formuła najwyraźniej zakłada, że załogi potrafią
skutecznie pływać na kursach pełnych bez spinakerów i bez
wytyku. Doświadczenie mówi, że tak nie jest. Im dłuższa
trasa, im gorsze warunki (ale i przy bardzo słabym
wietrze!), im mniejsza załoga, tym trudniejsze jest
uzyskiwanie dobrych prędkości bez wytyku.
Doszliśmy w rozważaniach do optymalizacji jachtu pod
regaty w ogóle. Redukcja ciężarów, redukcja wszelkich
oporów przyda się zawsze i albo nie ma wpływa na
świadectwo w ogóle (np. opory od lazy jacka czy
szprycbudy) albo wpływa (poprawiamy stateczność i
odciążamy jacht), ale i tak się opłaca.
Zgodnie z założeniem, że warto mieć generalnie jacht
szybszy niż wolniejszy. Ale uwaga, szybszy w grupie. Może
się opłacać sztuczne spowolnienie jachtu po to, żeby
został przydzielony do grupy jachtów wolniejszych. Bo
wtedy w tej grupie będzie tym szybszym. Ale to już jest
przygotowanie jachtu pod konkretne regaty, gdy znamy
zasady podziału i konkurencję. Można się oczywiście, w
specyficznym przypadku, nastawić na odpowiednią grupę, np.
w jakimś całosezonowym pucharze.
Tan artykuł w zasadzie nie jest o tym, jak w ogóle
przygotować jacht do regat. W skrócie można to posumować
tak, że należy minimalizować ciężary i opory jak tylko się
da, zwłaszcza tych elementów wyposażenia, które nie
wchodzą w trym pomiarowy, a są wymagane albo przez
przepisy OSR danej kategorii regat, albo przez inne
przepisy (np. krajowe ) albo zwyczajnie przez zdrowy
rozsądek.
Wielu żeglarzy nie zdaje sobie sprawy ja bardzo
spowalniają jacht wszelkie szprycbudy, lazyjacki,
fartuchy, wystające środki ratunkowe i tak dalej. Ciężary
także należy zmniejszać na ile się da, a zwłaszcza te
niewchodzące do trymu pomiarowego. Np. mniejsza tratwa
ratunkowa, lżejsze mocowania kół ratunkowych i można
wymieniać naprawdę długo. A to co musimy mieć, powinno być
umieszczone w miarę możliwości jak najniżej, jak najbliżej
osi i środka jachtu.