Zdecydowaliśmy, że robimy pomiary. Ale jak
to w praktyce wygląda?
Nie ma
cudów, trzeba poświęcić ten jeden dzień, inaczej się nie da i
trzeba się z tym pogodzić.
Pomiary KWR w sumie opisałem wcześniej. Teraz czas na
ORC.
Żagle z jachtu trzeba zdjąć i zmierzyć wszystkie,
z wyjątkiem sztormowych. Jeżeli robi to
mierniczy, to od razu naklei na żagle
naklejki z datą pomiaru i wszystkimi
wymiarami. Warto to robić w jakiejś hali,
hangarze (jak czysto), na trawie. Pomiary
takielunku można robić i na lądzie (jeżeli
maszt jest postawiony) i na wodzie.
Żeby było naprawdę dokładnie, to część
wymiarów można zdjąć z masztu, który
jest zdjęty z jachtu. Można
też wtedy zrobić pomiar wagi masztu i
jego środka ciężkości.Nie
jest to niezbędne, ale warto. A
potem resztę
wymiarów, gdy maszt już jest na
jachcie. Jak
widać, sprawa się komplikuje, gdy bardziej
poważnie podchodzimy do pomiarów.
Pomiar
pędnika można zrobić tylko gdy jacht
jest na brzegu. Wtedy też
warto zmierzyć wymiary balastu, steru,
żeby zweryfikować, czy do jachtu został na pewno przypisany
właściwy kadłub.
Jeżeli kadłub trzeba (albo chcemy)
przeskanować, to wszystko jest w rękach
mierniczego. Skanowanie trwa
dobre kilka godzin, dookoła
jachtu musi być trochę miejsca,
plandekę należy podwinąć.
I na lądzie i na wodzie można
zrobić przejrzenie jachtu pod kątem
spełniania wymagań na Cruiser/Racer.
Za ten parametr można dostać
niewielki bonus, ale trzeba sprawdzić to
co jest na jachcie. WC, kuchnia, pojemność
zbiorników paliwa i wody, kącik
nawigacyjny i kilka innych.
Pomiary na wodzie oznaczają pomiar
wolnych burt oraz pomiar stateczności
jachtu.
Żeby
zrobić te pomiary, to należy znaleźć
odpowiednie miejsce w porcie, pogoda musi
być dobra, woda gładka. Jacht
należy kompletnie opróżnić.
Nie
dość że wynosimy z jachtu wszystko co jest
ruchome, zdejmujemy żagle, wynosimy liny i
kotwice to jeszcze opróżniamy wszelkie
zbiorniki. Zbiornik wody należy odpompować,
tak samo fekalia, paliwo do kuchenki,
ogrzewania i silnika. Z tym ostatnim może
być niejaki problem, ale należy się
starać. Jeżeli nie da się, to zbiornik
powinien być pełny.
Problem przygotowania jachtu do pomiarów
jest tak duży i pojawia się tak nagminnie,
że opisałem to w osobnym
artykule.
Do pomiarów wolnych burt na kadłubie
są potrzebne znaczniki, które pokazują,
gdzie mierzymy odległość do wody. Te
znaczniki są nanoszone podczas skanowania (i
trzeba je potem dokładnie i trwale
oznaczyć) albo przed pomiarem, na
podstawie danych z pliku kadłuba. To drugie
nie zawsze jest proste, raczej w gestii
mierniczego. Oczywiście nie musimy tego
robić, jeżeli zważymy jacht. Zważymy nie
wagą, którą ma każdy dźwig (dokładność +-
500 kg), ale zważymy przy pomocy
legalizowanej wagi i w obecności
mierniczego. Niestety. Waga z ważenia jachtu
do świadectwa KWR nie jest miarodajna, bo
obowiązuje dla tej formuły inny trym
pomiarowy (w przypadku Czarodziejki różnica
wyszła dokładnie 50 kg).
Drugi pomiar na wodzie (też w trymie
pomiarowym, czyli z pustym kadłubem!),
niezbędny do świadectwa Int (a opcjonalny do
świadectwa Club) to pomiar stateczności
(próba przechyłów).
Montuje
się wytyki na obu burtach (najczęściej
są to dwa spinakerbomy, o zbliżonej
długości), prostopadle do osi
jachtu. Zawiesza na końcu odpowiednio
dobrane ciężary, mierzy kąt przechyłu,
potem przenosi się ciężary stopniowo
lub w całości na drugą
burtę i znów mierzy kąt/kąty przechyłu.
Wcale
nie jest to takie proste,
bo albo trzeba mieć dostęp
do końców wytyków
w porcie, albo
korzystać z łódki. Kąty
przechyłów
mierzy się albo
przechyłomierzem
wodnym, albo
elektronicznym.
To w
gestii mierniczego. Ciężary wieszane
i przenoszone trzeba
dokładnie zważyć. Te
ciężary, w przypadku
większych jachtów, mogą
być pokaźne i sprawa się komplikuje.
To już
wszystko. Dokonaliśmy pełnego pomiaru do
świadectwa Int, co nie znaczy, że trzeba to
świadectwo wyrobić. Można wyrobić Club, będzie
taniej.
Wersją minimalistyczną jest pomiar żagli,
takielunku, podanie typu pędnika oraz pomiar
wagi jachtu.
Resztą parametrów program przyjmie domyślnie,
ale będzie to na niekorzyść świadectwa.
Jak widać, pełne pomiary są pewnym wyzwaniem
logistycznym. Warto zacząć jesienią, przy okazji
wyjmowania jachtu na zimę. Można pomiary robić
stopniowo: żagle, maszt i takielunek, oględziny
środka jachtu, pomiary na wodzie, ważenie jachtu
(jeżeli taka ma być wersja albo chcemy mieć też
świadectwo KWR - robimy dwa ważenia za jednym
zamachem), pomiary pędnika.
Potem mierniczy złoży to wszystko w całość i
dostaniemy świadectwo. Które warto wnikliwie
przejrzeć i porównać z jachtami tego samego
typu. Wszelkie odchyłki powinny być wyjaśnione i
ewentualnie skorygowane, aż znikną wszystkie
wątpliwości.
A potem pozostaje już tylko ściganie się.