Artykuł
powstał w roku 2018. W październiku 2020 został
poprawiony, przeredagowany, oraz powstała do niego druga część, mówiąca tylko o
stawianiu/zrzucaniu żagli na kursy pełne.
We wrześniu 2022 został trochę rozbudowany o
uwagi dotyczące genakera.
W marcu 2026 doszła uwaga o wytyku genakera.
Czemu „na kursy pełne”? Ano dlatego, że jak celnie
zauważył znajomy kolega-regatowiec, spinaker nie jest
żaglem dodatkowym, ale żaglem podstawowym dla jachtów z
ożaglowaniem bermudzkim. Tylko na kursy pełne.
Przede wszystkim warto sobie powiedzieć, po co nam żagle
na kursy pełne.
Pierwsza odpowiedź jest prosta: żeby pływać szybciej z
wiatrem. Turystycznie i w regatach.
Przy czym zysk prędkości naprawdę nie jest mały. Jacht ze
spinakerem pływa znacząco szybciej, co i w turystce jest
ważne.
Druga odpowiedź nie jest tak oczywista: żeby pływać
przyjemniej. Z większą frajdą.
Zgodnie z moim powiedzeniem: „Pływanie z wiatrem bez
spinakera jest wbrew naturze...”.
Warto też zauważyć, że na fali jacht ze
spinakerem/genakerem w słabym i średnim wietrze jest
bardziej, albo dużo bardziej stabilny - o wiele mniej się
kołysze. A więc lepiej się na nim żyje, łatwiej się
wszystko robi (np. obiad), mniej się choruje.
Tutaj ważne zastrzeżenie, dla kogo w ogóle jest ten
artykuł. Jest dla armatorów jachtów morskich, pływających
po morzu. Nie piszę o jeziorach, nie piszę o mieczówkach.
Nie piszę też o wypasionych jachtach regatowych, bo te
mają swoje uwarunkowania. Właściciele/armatorzy/sternicy i
załoganci, którzy kiedyś pływali na morzu w regatach, w
zasadzie to co napisałem, wiedzą. Ale jak ktoś nie pływał
ze spinakerem, to traktuje ten żagiel jak zło wcielone,
albo diabła, którego koniecznie należy się bać.
I, w zasadzie, słusznie!
Tylko że tego diabła można okiełznać, mając odpowiednie
patenty na pokładzie i wiedzę.
Wiedza wcale nie jest tajemna. Natomiast patenty trzeba
zrobić. I trzeba zrobić je dobrze.
Jeżeli zapadła decyzja, że chcemy zainwestować w żagiel
dodatkowy, bo np. znudziło nam się życie, brakuje nam
adrenaliny, kryzys wieku średniego lub podeszłego,
koniecznie chcemy się pokazać w regatach, mamy nową żonę,
żagiel ładnie wygląda, jakieś inne powody, to pojawia się
dręczące pytanie wstępne: spinaker czy genaker?
Żeby było jasne, to wszystkie powody wymienione wyżej ja w
pełni rozumiem, a chęć sprawienia sobie żagla
pełnowiatrowego całkowicie popieram, niezależnie od
powodów!
Wracając do pytania: już w nim jest zawarty mit.
Genaker, historycznie rzecz biorąc, to jest żagiel
dodatkowy, zaprojektowany na kursy połówkowe, gdy
genua/fok już są za małe, a spinaker za duży, albo kurs
dla niego za ostry. Uważny czytelnik zwrócił uwagę, że
wspomniałem o spinakerze. Który już na pokładzie jest!
Genaker, historycznie, jest dodatkiem do spinakera.
Aktualnie używane na jachtach żagle asymetryczne w
zasadzie są spinakerami asymetrycznymi, przez swoją
funkcję. Mają działać od kursów połówkowych do zupełnie
pełnych, a nawet fordewindowych.
Ale nazwa genaker tak się zakorzeniła, że chyba nie ma
sensu z tym walczyć. Więc ja się poddaję i niech będzie
genaker.
Czemu armatorzy zamawiają genakery? Głównie dlatego, że
WYDAJE im się, że są to żagle łatwiejsze w efektywnym
prowadzeniu/trymowaniu (to nie jest prawda!) i łatwiejsze
w obsłudze/manewrach (to tylko częściowo jest prawda!). Z
tego powodu, że coś się wydaje, zamawiany jest żagiel
nieoptymalny z punktu widzenia prędkości żeglugi.
Im jacht jest starszy, im jest wolniejszy, im jest
mniejszy, im bardziej wypornościowy, im bardziej pełny
jest kurs i im silniejszy jest wiatr, tym większa jest
przewaga spinakera nad genakerem. Szczególnie w regatach,
gdzie kursy fordewindowe są częste.
Specyficzne przypadki kursu w okolicach połówki zdarzają
się w regatach rzadziej.
Na spinakerze można pływać pełniej, do fordewindu, i to
jest jego podstawowa zaleta.
Do tego, w silnym wietrze i na dużej fali spinaker jest
łatwiejszy w prowadzeniu. Genaker wymusza pływanie
baksztagami, bo na kursach bardzo pełnych pracuje źle.
Nieefektywnie, a do tego zaczyna szaleć. Po kilku
wywózkach i gwałtownych zapaleniach żagla można mieć
wszystkiego dosyć, że o uszkodzeniach nie wspomnę. A
pływanie baksztagami w silnym wietrze jest bezsensowne, bo
jacht morski, wypornościowy, i tak ma ograniczoną prędkość
maksymalną. Dokłada się tylko niepotrzebnie drogi.
Niezapomniana była noc na regatach SailbookCup 2016. Etap
z Visy do Sopotu, wiatr z północy o prędkości około 20
węzłów, duża fala, idealny fordewind. I mój nocny, dobitny
„wykład” przez ukf-kę, na temat wyraźnie widocznej
niższości genakera w stosunku do spinakera. Genakerowcy
nie panowali nad swoimi żaglami i zrzucali je, bojąc się
awarii. Spinakerowcy płynęli dalej. Nie fordewindem, ale
znacznie pełniej i znacznie spokojniej niż genakerowcy.
Dla większości jachtów morskich spinaker jest żaglem
lepszym, patrząc pod kątem efektywności żeglugi w pełnych
baksztagach i fordewindach.
No tak, tylko ta mityczna obsługa. Oraz, być może, koszty
inwestycyjne.
Żeby używać genakera musimy mieć do niego odpowiednio
długi fał.
Musimy mieć solidny zaczep do rogu halsowego gdzieś na
dziobie. Tutaj ważna uwaga - im dalej (no, rozsądnie!) da
się wystawić żagiel przed dziób, tym lepiej będzie on
pracował. Czyli wytyk/genakerbom. Solidny wytyk jest problemem, jego montaż wcale nie jest taki prosty.
Na dużym jachcie wytyk przenosi bardzo duże siły i trzeba się na to przygotować.
Można zrobić wytyk na stałe, wtedy najlepiej zrobić węglowy profil. Ale i tak trzeba go solidnie przymocować do dziobu.
Stały długi wytyk jest jednak problemem w marinach.
Może być wytyk składany. Wtedy są dwie możliwości. Albo jest montowany i składany na pokładzie i wtedy zajmuje pokład na dziobie, a kolana i stopy tego nie lubią. Tak czy owak musi to być bardzo solidna kontrukcja i już wtedy nie węglowa (więc ciężar).
Wytyk może być także chowany w kadłub. Co oznacza ingerencję w tenże kadłub oraz konieczność przewidzenia odpływu dostającej się do środka wody. Trzeba także zrobić jakiś mechanizm obsługi tego wytyku, czy to na pokładzie czy w kadłubie. A więc dodatkowe linki aż do kokpitu, albo konieczność obsługi wytyku na dziobie.
Można takaże, ale raczej na małych jachtach, zastosować obrotowy genakerbom na pokładzie. To też ma wady i zalety: mechanizm obrotu i blokowania wytyku w zadanej pozycji), ale daje możliwość efektywniejszego prowadzenia żagla.
Kaczy dziób często już jest i można go wykorzystać, ale
warunki dla pracy żagla są gorsze. Zaczep na dziobie w
okolicy sztagu - jeszcze taniej i prościej, ale gorzej pod
kątem efektywności.
Reasumując: genaker, żeby dobrze pracował na kursach
pełnych, musi mieć wytyk. A to kosztuje i nie jest wcale
proste do wykonania. Im bliżej dziobu jest róg genakera,
tym żagiel ma gorsze warunki do pracy.
Gdy mamy genakera tylko na kursy połówkowe (bo kursy
pełniejsze obsługuje spinaker), wtedy problem znika.
W miejscu zaczepienia rogu halsowego musi być solidny blok
z linką trzymającą róg halsowy. Ta linka (hals genakera)
powinna być naprawdę długa. Trzeba zauważyć, że minimalny
zestaw lin dla genakera jest większy niż dla spinakera.
Potrzebujemy dwóch szotów (na każdą burtę) oraz halsliny.
Mocowanie i knagowanie halsliny jest nieoczywiste i dość
kłopotliwe. Trzeba ją przeprowadzić z dziobu po pokładzie
(nie takie proste, jeżeli ma nie przeszkadzać, ewentualnie
pod pokładem...) i zamontować jej knagę (raczej stoper
fałowy, bo są tam duże siły).. no właśnie, gdzie? Albo
przy maszcie (jeżeli wszystko jest przy maszcie) albo
jednak na kabinie. Raczej nie na burcie, choć oczywiście
można, ale wtedy i tak musi być wyprowadzona na kabestan.
Czemu nie na burcie? Ano dlatego, że wtedy na jednym
halsie jej obsługa będzie trudniejsza.
Reasumując, do halsliny potrzebujemy knagi i kabestanu. Do
tego oczywiście dwa szoty.
W przypadku spinakera sprawa jest prostsza bo nie ma
halsliny i jej osprzętu w ogóle, skoro wszystko załatwiają
brasy/szoty.
Do spinakera potrzebujemy (poza fałem) spinakerbomu
(kosztuje, jasne), ucha/kielichu do mocowania spinakerbomu
na maszcie (na większych jachtach z szyną i linkami do
obsługi wózka), oraz dwóch linek do obsługi spinakerbomu,
czyli jego topenantę (często zwaną fałem spinakerbomu) i
obciągacz tegoż spinakerbomu.
Czy to musi być droższe niż dobry wytyk dla genakera plus
osprzęt dla halsu? Łącznie ze stoperem fałowym jeżeli na
kabinie? Niekoniecznie, zależy od jachtu, od tego co jest
na maszcie albo na dziobie.
Gdy zsumujemy problemy techniczne wykonania wytyku i jego obsługi, to wcale nie jest tak, że genaker wygrywa. Często wręcz przeciwnie, co warto wziąć pod uwagę.
Także pod kątem obsługi. Powszechnie wymienianą wadą spinakerbomu jest konieczność jego obsługi. W przypadku wytyku ruchomego mamy dokładnie ten sam problem, że trzeba go obsługiwać. Za to wytyk stały jest albo mniej efektywny (bo krótki), albo realnie kłopotliwy w marinach.
Pozostaje kwestia szotów genakera oraz szotu i brasu (obie
nazwy są używane) spinakera.
Zresztą co do nazewnictwa, do zazwyczaj i tak często używa
się nazwy bras do lin obsługujących dolne rogi spinakera.
Bloczki zwrotne brasów/szotów są na rufie dla obu tych
żagli. Po jednym na burcie, rzecz jasna. Same liny,
podobnie jak lina rogu halsowego genakera i jak fały,
muszą być odpowiednio długie. Dlaczego to ważne, będzie
później.
Na szotach/brasach warto założyć dodatkowe odciągi, zwane
różnie: obciągaczami brasów, barberami, barber-holerami.
Idea jest taka, że na bras zakładamy bloczek lub
pierścień, mocujemy do niego linkę, która schodzi do
pokładu mniej więcej w środku długości jachtu. Wybierając
tę linkę możemy dociągnąć do pokładu bras/szot i
odpowiednio go wyregulować.
W przypadku spinakera stosuje się też, zwłaszcza na
większych jachtach, ekstra dodatkową parę brasów. I to są
faktycznie brasy, bo pracują tylko od strony spinakerbomu.
Nie biegną na rufę, ale podobnie jak obciągacze brasów, na
burtę w okolicy środka długości jachtu.
Jeżeli stosujemy taką dodatkową parę, to koszt
inwestycyjny wzrasta, bo lina, bloki na burcie i knagi
oczywiście kosztują.
Linki do obsługi spinakerbomu wymagają omówienia. Są dwie.
Z góry (zazwyczaj z połowy masztu) schodzi topenanta
spinakerbomu, która trzyma go od góry. Od dołu podchodzi
obciągacz. Tak naprawdę duże siły bywają właśnie na
obciągaczu. Obu tych lin nie należy absolutnie mocować w
połowie spinakerbomu, do jakiegoś ucha na środku rury.
Nigdy! To szybka droga do wygięcia lub złamania
spinakerbomu.
Należy mocować liny albo do noku spinakerbomu (jeżeli ma
on różne końcówki i zawsze jednym, konkretnym końcem jest
mocowany do masztu - wtedy liny idą na ten drugi koniec)
albo do specjalnych szelek wychodzących z obu końców, z
uchem na środku. To ucho na lejcach powinno być naprawdę
na środku, tak dokładnie jak umiemy to zrobić - ma to
znaczenie przy jednej z metod przebrasowania, czyli zwrotu
przez rufę ze spinakerem.
Do rozwiązania pozostaje jeszcze kwestia zamocowania
bloczków obciągacza spinakerbomu. Są dwie szkoły. W jednej
bloczek jest mocowany na pokładzie przy maszcie
(oczywiście w osi jachtu). Ma to tę zaletę, że można,
tylko ciągnąc lub luzując bras przechodzący przez ucho
spinakerbomu, przestawiać róg nawietrzny spinakera w całym
zakresie od want (położenie niemal prostopadłe do osi
jachtu) aż do sztagu (spinakerbom jest wtedy w osi
jachtu). Ale ma tę wadę, że nie jesteśmy wtedy w stanie
unieruchomić trwale końcówki spinakerbomu w konkretnym
położeniu. Co na fali skutkuje tym, że róg spinakera
przesuwa się w przestrzeni (spinaker nie pracuje
efektywnie), a sam bras przesuwa się przez ucho
spinakerbomu i naprawdę szybko może się przetrzeć. Dlatego
powstała druga szkoła. Bloczek obciągacza spinakerbomu nie
jest mocowany przy maszcie, ale sporo przed masztem. Wady
i zalety są dokładnie odwrotne w stosunku do szkoły
pierwszej. Teraz, chcąc przesuwać róg spinakera, musimy
obsługiwać obie liny - czyli bras i obciągacz. Żeby to
ułatwić, linka obciągacza może mieć dwa końce, przechodzić
przez bloczek na uchu lejców spinakerbomu i każdy koniec
może być obsługiwany i knagowany z innej burty.
Na Czarodziejce połączyliśmy obie szkoły mocowania
bloczków obciągacza spinakerbomu. Są do obciągacza dwa
ucha, jedno przy maszcie, drugie przy luku dziobowym.
Bloczek przy maszcie jest na stałe wpięty, ale na linie
obciągacza jest jeszcze jeden bloczek, z karabinkiem. Ten
bloczek można wpiąć w ucho przy luku, albo szybko wypiąć.
Wpinamy bloczek na dłuższych trasach, także przy gorszej
pogodzie, na fali. Gdy wyścig jest krótki, na gładkiej
wodzie, bloczek przy luku się wypina z ucha. Luźny bloczek
na linie obciągacza w niczym nie przeszkadza.
Czy mamy już wszystko, co jest potrzebne, żeby z nowego,
pięknego żagla korzystać? To zależy jaką przyjmiemy metodę
stawiania i zrzucania. Ale o tym w innym miejscu.
Jeszcze wyjaśnienie, co to i po co są podwójne brasy. Na
każdej burcie są dwie liny, podłączone do jednego
końca/karabińczyka, do którego zaczepia się róg spinakera.
Z dwóch lin zawsze pracuje tylko jedna, druga jest luźna.
Taki system bardzo ułatwia przebrasowanie na dużych
jachtach i/lub w silnym wietrze.
Rozkład lin na pokładzie pokazuje schematyczny rysunek
poniżej. Nie ma na nim brasołapek na szotach spinakera. Ze
strony
https://www.sailboat-cruising.com/spinnaker-sails.html
Podsumujmy wymagania.
Fały żagli dodatkowych muszą być dłuższe niż fały innych
żagli. Na tyle długie, żeby koniec fału dochodził do wody,
a na pewno swobodnie mógł sięgnąć do kabiny. Przed
karabinkiem powinna być kulka, która zabezpiecza przed
zakleszczeniem się karabinka lub węzła w maszcie.
Brasy w systemie jednobrasowym także muszą mieć kulki na
końcach - chodzi o to, żeby nie wciągnąć w ucho
spinakerbomu karabińczyka lub węzła. W systemie
dwubrasowym konsekwentnie stosowanym kulki powinny być na
brasach. Na szotach nie są potrzebne, bo szoty nie wchodzą
w ucho spinakerbomu.
Szoty i brasy, niezależnie czy to system jedno- czy
dwubrasowy, powinny mieć długość minimum 2,5 długości
kadłuba. To samo dotyczy liny halsu genakera.
O lejcach mocujących liny do spinakerbomu już było.
Spinakerbom można wpinać w maszt dwojako: bolcami w uszach
do dołu lub do góry. W systemie dwubrasowym bolce
zawsze powinny być skierowane do góry. To wynika z
techniki przebrasowania. W systemie jednobrasowym
dowolność jest większa, skierowanie bolców do dołu ma
pewną zaletę, ale mimo wszystko sugeruję ustawianie bolców
do góry.

Na powyższym zdjęciu widać mocowanie obciągacza
spinakerbomu i „lejce”. Dodatkowo widać bras ściągnięty
brasołapką do pokładu. Brasołapka ma na końcu kauszę, ale
to nie jest najlepsze rozwiązanie.
Na zdjęciu pracuje system jednobrasowy.

Zdjęcie fału i brasów wpiętych w reling. Widać wyraźnie
kulki na linach.

Brasołapka, jeszcze z bloczkiem na końcu, w akcji. Ściąga
szot spinakera pod bomem grota.

Widać obciągacz spinakerbomu, który pracuje przez bloczek
przy luku dziobowym (czyli nie przy maszcie) - w tym
układzie można unieruchomić spinakerbom w przestrzeni.

Na tym zdjęciu widać bras z systemu podwójnych brasów.
Jeden bras pracuje, drugi jest wpięty w reling.
To nie jest normalna sytuacja, wynikła z awaryjnej
podmiany jednego brasu na drugi.

Tutaj widać zebrane razem fał i cztery brasy (drugie brasy
mają na końcach niebieskie kulki) - czyli system
podwójnych brasów uruchomiony.

Spinaker w akcji. Pojedyncze brasy. Widać wyraźnie jak
prowadzony jest szot/szoty genuy - przechodzą nad
spinakerbomem, dlatego muszą być odpowiednio dłuższe.
O tym, dlaczego warto mieć więcej niż jeden żagiel
dodatkowy w regatach, napisałem w artykule o
optymalizacji jachtu pod ORC.