Artykuł został
napisany w listopadzie 2020 roku. Teraz (wrzesień 2022)
został trochę rozbudowany w części opisującej obsługę
genakera oraz rozbudowane zostało porównanie wad i zalet
poszczególnych metod stawiania i zrzucania (w sumie to
zrzucanie często jest ważniejsze i bardziej krytyczne!)
żagli. W lutym 2026 roku doszły uwagi o masie poszczególnych rozwiązań.
Zdecydowaliśmy, że chcemy mieć żagle na kursy pełne.
Świadomie nie stosuję określenia „żagle dodatkowe”, bo
jak celnie zauważył kolega żeglarz, spinaker jest żaglem
tak samo podstawowym jak inne. Tylko że na kursy pełne.
Tak więc zainwestowaliśmy w żagle na kursy pełne i w
osprzęt do ich obsługi.
Żeby żagli używać trzeba je postawić. A po użyciu
zrzucić.
Artykuł jest o tym, jak to można robić.
Metody stawiania/zrzucania są w zasadzie trzy.
Przy czym metoda z rolerem jest tylko dla genakerów. Od
tej metody zacznę.
Jeżeli mamy tylko genakera, to jednak warto mieć wytyk
albo choćby kaczy dziób. A to oznacza, że zaczep rogu
halsowego jest na samym dziobie. Właściwie zawsze zaczep
rogu halsowego jest na samym dziobie, albo i przed.
Dlatego należy używać normalnej halsliny, co jest
bezpieczniejszym rozwiązaniem niż wpinanie rolera na
stałe.
Pływanie ze zrolowanym genakerem przed sztagiem w
zasadzie jest wykluczone. Raz, że w żegludze na wiatr
pogarsza osiągi jachtu. Dwa, że w tym samym przypadku
cały genaker opiera się na sztagu, a więc są kłopoty z
rolowaniem/rozrolowaniem genuy. Chyba że oba żagle są
daleko od siebie, ale to raczej rzadkość. Trzy - bo w
silnym wietrze żagiel może się uszkodzić. Cztery -
niszczy go słońce.
Samo przygotowanie rolera do postawienia wymaga pójścia
na dziób, rozłożenia zrolowanego żagla, wciągnięcia na
maszt. Można przyjąć założenie, że robimy to w porcie.
Tylko że zdjęcie żagla prędzej czy później trzeba będzie
zrobić na morzu. Zwłaszcza, gdy nastąpi nagłe
pogorszenie pogody.
Do obsługi rolera potrzebne są linki, które trzeba na
bęben nałożyć, albo rozciągnąć do kokpitu (jeżeli na
bębnie są). Trzeba jeszcze podpiąć szoty.
Sam żagiel, w
postaci kiełbasy może być spakowany w odpowiednim
worku i z tego worka wyciągany na dziobie.
W momencie gdy żagiel już stoi przed sztagiem,
wystarczy go rozwinąć rolerem. Gdy chcemy go złożyć -
zwijamy. W silniejszym wietrze to nie zawsze wychodzi,
bywa tak, że zwijanie wtedy trwa bardzo długo lub w
ogóle się nie udaje, ale to zależy od jakości żagla,
rolera i techniki.
Gdy żagiel jest zwinięty, możemy go tak zostawić, ale
jeżeli jednak tego nie chcemy, to trzeba pójść na dziób,
zrzucić z masztu kiełbasę żagla i albo zostawić na
pokładzie, albo poluzować hals, linkę do obsługi rolera,
wypiąć szoty (to niekoniecznie na pokładzie) i schować
żagiel do kabiny.
Zalety tej metody to fakt, że nie walczymy z łopoczącym
żaglem bezpośrednio, a obsługujemy go w postaci
zwiniętej kiełbasy. Chodzenie na dziób można ograniczyć
i robić to tylko w porcie, choć to raczej skrajny
przypadek.
Jest to metoda dobra dla dużych żagli, dużych jachtów,
albo gdy załoga jachtu jest bardzo nieliczna.
Właśnie dlatego, że choć wymaga operacji na dziobie, to
nie trzeba walczyć z łopoczącym, dużym żaglem.
W przypadku sytuacji awaryjnej jest gorzej, bo trzeba
zbierać łopoczący żagiel, na dziobie lub do kokpitu
(problem gdy fał jest przy maszcie a ludzi brakuje).
Trzeba pamiętać, że roler swoje waży. Im większy żagiel, tym więcej dodatkowych kilogramów jest do noszenia.
Drugą metodą jest stosowanie tzw. skarpety (snuffera).
Jest to kołnierz z tworzywa o specjalnym kształcie z
dołączonym rękawem. W stanie przygotowania do
postawienia także mamy kiełbasę, choć większą.
Zaletą w stosunku do rolera jest to, że nie trzeba rogu
halsowego dociągać do dziobu, można postawić
żagiel, rozwinąć a potem dociągnąć liną halsu.
Całość trzeba przygotować na dziobie do postawienia
(żagiel też może być w worku, ale raczej dużym).
Trzeba wpiąć w żagiel fał (do rękawa, bo róg fałowy jest
w środku rękawa), hals i szoty do pozostałych rogów,
które wystają z kołnierza. Są jeszcze dwie linki do
obsługi samego kołnierza, i choć nie trzeba ich
przeciągać przez bloczki na stójkach jak linkę rolera,
to trzeba je obsługiwać przy maszcie. No chyba, że ktoś
sprowadzi te linki do kokpitu, co jest możliwe.
Teraz trzeba wybrać fał stawiając żagiel. Potem
wybrać linkę do podnoszenia kołnierza. Kołnierz wędruje
do góry, rękaw się składa w harmonijkę, żagiel się
rozwija. Trzeba dobrać róg halsowy.
Gdy chcemy żagiel zrzucić, trzeba poluzować szot tak,
żeby żagiel nie pracował i wtedy drugą linką trzeba
ściągnąć kołnierz w dół. W silnym wietrze nie musi to
być łatwe. Dodatkowo zazwyczaj także luzuje się linę
halsu. Gdy żagiel jest już zgaszony, kołnierz na dole,
można poluzować hals (chyba że zrobiliśmy to wcześniej)
i luzując fał, ściągnąć spacyfikowany żagiel na pokład.
Można go zostawić na pokładzie lub zabrać do kabiny.
Można go zostawić wiszący za grotem, ale w końcu i tak
trzeba go będzie zdjąć.
Zaletą tej metody jest to, że tak samo jak wcześniej,
nie trzeba walczyć z dużym żaglem, a obsługujemy go w
postaci zwiniętej. W sytuacji awaryjnej jest jak
poprzednio: żagiel ściągamy na pokładzie dziobowym (do
kokpitu, gdy ktoś obsługuje fał na dziobie, albo gdy fał
wychodzi w kokpicie).
Sam żagiel może czekać na pokładzie (nawet przygotowany
w porcie, choć jest o tyle gorzej że trzeba znać hals) i
nie przeszkadza przed sztagiem.
Wadą jest sam kołnierz pod topem gdy żagiel pracuje,
wielkość samego kołnierza i ewentualnie worka, dodatkowe
linki do obsługi kołnierza.
Kołnierz, podobnie jak roler, swoje waży. I choć tych dodatkowych kilogramów jest do noszenia mniej, niż przy rolerze, to w czasie używania żagla są one pod topem masztu.
Trzecią metodą jest stawianie żagla zupełnie luźnego.
Albo bezpośrednio z worka, albo z kokpitu lub z kabiny,
ewentualnie z luku dziobowego. Worek można przygotować w
różnych miejscach: od kosza dziobowego, przez reling na
pokładzie dziobowym aż po reling przed kokpitem lub w
samym kokpicie.
Niezależenie od
stosowanej metody warto flamastrem opisać wszystkie rogi
żagla. Fał, hals, szot lub fał, szot, szot. To pomaga
zapobiegać bardzo bolesnym dla ambicji pomyłkom...
Worek jest
specjalny. Zazwyczaj podłużny, z karabinkami do
szybkiego wpinania w reling, z rzepami do
przytrzymania wszystkich trzech rogów żagla, z klapą
mocowaną na rzepy, z listwami usztywniającymi. Taki
worek trzeba zamówić w żaglowni, musi byś odpowiedniej
wielkości. Żagiel składa się do worka w kabinie. Worek
przypina w wybranym miejscu do relingu, na
odpowiedniej burcie, wpina się fał i brasy. Gdy chcemy
postawić żagiel, otwiera się torbę, odpina rzepy.
Żagiel w cieniu genuy/foka i grota idzie do góry.
Zrzuca się go albo do luku dziobowego lub do kabiny.
Należy całkowicie wyluzować nawietrzny bras w
przypadku spinakera albo róg halsowy genakera. Jeżeli
liny są odpowiednio długie (to jest bardzo ważne,
pisałem o tym wcześniej), żagiel ustawia się w cieniu
grota w chorągiewkę i stosunkowo łatwo daje się
ściągnąć za szot.
Co ważne, ta metoda działa niezależnie od siły wiatru.
W sytuacji awaryjnej jest o tyle łatwiej, że nie ma
sytuacji awaryjnej, czyli nie ma się co zepsuć.
Chyba, że wypną się oba brasy spinakera.
Wadą tej metody jest obsługa łopoczącego żagla i wysiłek
potrzebny do jego spacyfikowania. Co prawda krótko, i
można to zrobić bardzo sprawnie, ale jednak. Luźny
żagiel może wpaść do wody i w tej wodzie zapracować,
wtedy jest go trudno wyciągnąć.
Tutaj ważna uwaga i różnica między genakerem a
spinakerem. Genaker jest żaglem asymetrycznym więc jest
ważne, jak go wepniemy w liny i jak go postawimy. To
znaczy, że w worku musi być składany w jedną tylko
stronę. Wpinamy go do relingu też zawsze jedną stroną do
dziobu, więc np. w naszym wypadku worek genakera musi
mieć karabinki z obu stron, a nie z jednej.
Na zdjęciach poniżej dwa różne worki, ich mocowanie do
relingu przy kokpicie, także na zewnątrz jachtu,
karabinki mocujące.
No właśnie -
spinaker. Dla spinakera nie można stosować metody z
rolerem. Pozostałe metody jak najbardziej.
W przypadku spinakera różnica polega też na tym, że
trzeba iść do masztu i przygotować spinakerbom -
podnieść go do poziomu z wpiętym brasem. Po zrzuceniu
spinakera trzeba spinakerbom zlikwidować, kładąc go na
pokładzie, a przynajmniej opuszczając nok na pokład i
dociągając do masztu topenantę spinakerbomu.
Metoda z workiem ma najwięcej wariantów. Worek można
wpinać w kosz dziobowy, w reling na pokładzie dziobowym,
w reling koło kokpitu, w zejściówkę. Można stawiać
żagiel z luku dziobowego i z zejściówki. Zrzucać żagiel
można do luku dziobowego, zbierać go na pokładzie
dziobowym, zbierać go przez bom grota (gdy grot nie ma
likliny na bomie, metoda dla dużych jachtów), do kokpitu
i kabiny albo do worka w zejściówce.
Metodę stawiania i zrzucania trzeba dobrze przemyśleć.
Dopasować miejsce miejsce knagi fału (na maszcie czy w
kokpicie), miejsce knagi topenanty spinakerbomu (jak dla
fału), nawet miejsce knagi halsu jest nieoczywiste. Dużo
zależy od tego, jak liczna jest załoga do manewrów.
Zestawmy teraz cechy, wady i zalety wszystkich metod, w
podziale na genaker i spinaker.
Roler.
Dostępny tylko dla genakerów.
Zwijać i rozwijać żagiel można bezpośrednio z kokpitu.
Za to stawianie i zrzucanie zrolowanego żagla trzeba
raczej zrobić z pokładu dziobowego, tak samo jak trzeba
to przygotować na pokładzie dziobowym. Samo ściągnięcie
żagla na pokład wymaga pójścia na dziób.
W przypadku kłopotów można wyluzować róg halsowy i
zebrać mniej lub bardziej zwinięty żagiel do kokpitu
albo na pokład.
Jeżeli żagla nie udało się zrolować, to w nie ma
możliwości zrolowania go w kabinie.
Wadą rolera jest to, że jego używanie wymusza kompromis
w kształcie żagla między kształtem optymalnym do
prawidłowego zwijania żagla a między kształtem
optymalnym do maksymalnie dużej siły ciągu i pracy w
dużym zakresie kątów do wiatru. Czyli im lepiej żagiel
się roluje, tym gorzej pracuje (nie musi tak być, ale to
jednak spore ograniczenie dla żaglomistrza).
Roler dokłada do masy żagla i do masy jachtu swoją wagę.
Skarpeta.
Żagiel trzeba przygotować i stawiać z pokładu
dziobowego. Operować skarpetą można z kokpitu, o ile
doprowadzi się linki do kokpitu. Do operowania
kołnierzem mamy dwie dodatkowe linki. W silnym wietrze
ściągnięcie kołnierza nie zawsze jest łatwe. W przypadku
kłopotów, tak samo jak dla rolera, można wyluzować róg
halsowy (w spinakerze bras) i zebrać żagiel.
Samo ściągnięcie żagla na pokład wymaga pójścia na
dziób.
Jeżeli żagla nie udało się zebrać w skarpecie, to można
go przygotować w kabinie.
Wadą jest duży kołnierz, rulon skarpety i dość duży
worek. Za to kształt żagla może być aerodynamicznie
lepszy niż w przypadku żagla z rolerem.
Kołnierz także dokłada do masy żagla i do masy jachtu swoją wagę. Co gorsza, pod topem masztu.
Worek.
Wadą tej metody jest stawianie i zrzucanie luźnego,
łopoczącego żagla. Jeżeli stawiamy żagiel z kosza lub z
pokładu dziobowego, trzeba worek tam przygotować. Jeżeli
stawiamy z kabiny lub kokpitu, można przygotować żagiel
bez wychodzenia poza kokpit. Samo stawianie możemy
zrobić z kokpitu, dokładnie jak dla rolera. Zrzucanie
także, jeżeli wybieramy kokpit. To oznacza, że wadę
metody minimalizujemy walcząc z żaglem z bezpiecznego
kokpitu.
Poza tym, możemy żagiel całkowicie sprzątnąć z pokładu
bez wychodzenia z kokpitu. Możemy go także sklarować do
worka w kabinie. Kształt żagla jest optymalny
aerodynamicznie.
Jest to także najlżejsze rozwiązanie, co ma znaczenie i pod kątem osiągów i pod kątem noszenia na jachcie całego worka.
Dla wszystkich metod lina halsu powinna być długa. Roler
nie powinien być wpinany na dziobie na stałe - dla
bezpieczeństwa. Brasy/szoty spinakera z zasady są długie
zawsze.
Wszystkie metody potrzebują worka do składowania albo
żagla luzem, albo zrolowanego czy w skarpecie.
W przypadku rolera i skarpety fał powinien być przy
maszcie (bo operuje się jednak na pokładzie dziobowym),
co w przypadku awaryjnym i zrzucania do kokpitu wymaga
pójścia do masztu.
Likwidowanie żagla w skarpecie i na rolerze wymaga
pójścia na dziób, żeby jakoś złapać dolny koniec do
ściągania go na pokład. Możemy zostawić zrolowany żagiel
na pokładzie, ale jeżeli chcemy go schować do kabiny,
trzeba się z nim z dziobu przejść.
Problemem w metodach rolera i skarpety jest konieczność
obsługiwania liny halsu i z dziobu (zazwyczaj) i z
kokpitu. Albo pomoc drugiej osoby.
Osobiście jestem zwolennikiem metody z workiem. A to
dlatego, że wydaje się najbardziej spójna (większość
operacji można zrobić z kokpitu), najtrudniejsze
operacje także można robić z kokpitu, nie ma problemu z
przeszkadzającym żaglem (czy na pokładzie, czy przed
sztagiem), samo przygotowanie żagla jest proste i
szybkie, a żagiel w worku jest najmniejszy.
Oraz, co ważne,
wszystkie liny możemy sprowadzić do kokpitu, co mocno
ułatwia obsługę jednoosobową.
Problemy zaczynają się przy dużych jachtach i dużych
żaglach, wtedy roler i skarpeta zaczynają zyskiwać.
Worek jest inwestycyjnie najtańszy.
Jest także najszybszy, a to ważne, gdy zaskoczyła nas
zmiana warunków.
Najszybszy jeżeli bierzemy pod uwagę całość operacji, od
przygotowania żagla, jego postawienia, rozwinięcia,
potem zwijania i/lub zrzucania i likwidowania.
W przypadku metody z workiem, żagiel zrzucony jest
żaglem zlikwidowanym.
A jeżeli mamy genakera, nie musimy chodzić na dziób.
Metoda z workiem jest także najmniej awaryjna, nie
wymaga dodatkowych lin, działa w każdym wietrze podobnie
(choć w słabym zawsze jest łatwiej).
Przy obsłudze
samotnej worek wymaga najmniej poruszania się po
jachcie.
Osoby, które nie znają żadnej metody, nie chcą uwierzyć,
że obsługa żagla z worka jest naprawdę szybka i prosta,
wymaga tylko krótkiego wysiłku.
Wygoda i „wygoda” rolerów zakodowała się na mur i bardzo
trudno jest ją podważyć. Cudzysłów nie jest złośliwie -
to po prostu moja opinia.
Bardzo namawiam, przed rozpoczęciem inwestycji u siebie,
na sprawdzenie jak działają wszystkie metody na innych
jachtach.
O zwrotach,
awariach i kłopotach może powstanie osobny
artykuł.
Trymowanie i prowadzenie żagli to jeszcze inny temat.