Najpierw tabela pływań, czyli jaka
impreza, kiedy, jak długo, ile mil, no i wynik.
W porównaniu do lat wcześniejszych widać przede wszystkim,
że praktycznie nie było pływań turystycznych. Tak naprawdę
tylko powrót z Dziwnowa był turystyczny, bo trochę naokoło
i bez pośpiechu. Ale z powodów różnych i tak krótszy niż
planowano.
Skąd w ogóle taka tabelka? To pozostałość po pływaniu na
jachcie klubowym. Każdy opiekun w Gryfie musi po sezonie
złożyć takie sprawozdanie, ciut bardziej rozbudowane. Mimo
że już nie muszę, to nawyk pozostał, bo i przydatność
spora i swoją historię człek utrwala.
Tabela pływań 2016
Podsumowanie czysto żeglarskie
Było dobrze, choć sezon opóźniony o dwa tygodnie. We
wszystkich pozostałych regatach, które były w planie,
udało się wystartować. Udało się też popłynąć po raz drugi
na Sailbook Cup, gdzie frajda z żeglowania była naprawdę
duża. Najdłuższy bok spinakerowy, ślizgi na fali, dobra
pogoda. Wypad na zachód, do Dziwnowa, pogody dobrej nie
miał, ale po czasie można powiedzieć, że nie było źle.
Emocje burzowe są nasze, kormoran także ;) Trochę
zwiedzania, trochę turystyki. Do teraz Czarodziejka była
we wszystkich morskich portach w Polsce, do których da się
wejść z zanurzeniem 1,8 metra, z wyjątkiem Kołobrzegu
(jakoś się nie złożyło). Pływania oczywiście mogło być
jeszcze więcej, ale nic na siłę (było trochę zdarzeń
losowych). Czyli żeglarsko było bardzo dobrze,
napływaliśmy się dużo. Wysiłek włożony w remonty się
zwrócił, pływa się o niebo lepiej niż kiedyś. Dni pływania
i mil wyszło więcej niż w latach poprzednich.
Natomiast sportowo, w sensie wyników... Niby, na pierwszy
rzut oka, też nie tak źle.
Drugie miejsce w Pucharze Bałtyku Południowego, jak rok
temu. Ale byłoby trzecie, gdyby nie kłopoty na Dużym
Ptaku. Czyli spadek. Czwarte miejsce w PZG - spadek o 3
miejsca. Trzecie miejsce w nowym i jednorazowym Pucharze
90-lecia Gdyni. Dwa razy wygrane regaty, w zasadzie cały
czas w czołówce, ale zawsze czegoś brakowało. Bardzo
skromne i powolne postępy, gdy kilka jachtów zrobiło
większe. A czasami regres. No i Mistrzostwa Polski -
impreza główna sezonu, całkowicie przegrana.
Wszyscy, którzy byli na MP, wiedzieli po co przypłynęli.
Nie było jachtów słabych, a jak był, to właśnie
Czarodziejka. Poziom wysoki, wyższy niż normalnie na
regatach u nas.
Trzy wyścigi w słabym wietrze, dwa w silnym i dwa w
wietrze średnim obnażyły wszelkie nasze braki w
wyposażeniu, w żaglach, w organizacji kokpitu, w
wyszkoleniu załogi i, wcale nie na końcu, błędy sternika.
Błędy sternika też różne, od doboru żagli, po starty
(tylko trzy starty mogę uznać za przyzwoite) po taktykę w
pojedynkach bezpośrednich.
Po pierwszym i drugim dniu, wieczorem, odbyły się w gronie
załogi długie rozmowy o tym, co było źle. W niedzielę te
wszystkie wnioski zostały spisane - ponad 20 uwag o tym co
poprawić, co kupić, czego załoga musi się nauczyć i co
sternik musi dobrze przemyśleć. Mam nadzieję, że to
przyniesie efekt - taka terapia wstrząsowa. W każdym razie
nasze błogie samozadowolenie legło w gruzach.
Zabrakło treningu już na miejscu przed zawodami, zabrakło
treningów w sezonie.
W drugiej części
sezonu, po MP, widać było, że załoga robiła manewry o
wiele bardziej świadomie, więc postęp już jest, choć
solidnych szkoleń bardzo brakuje.
Dodatkowo jedna osoba z załogi zrezygnowała z pływania, co
też jest jakąś porażką. Zostało nas już bardzo mało.
Ale... w gronie załogi odbyła się narada i padło pytanie,
czy zostawiamy stan jak jest i pływamy jak dotąd, robiąc
skromne postępy (bo nam to wystarczy, jak większości
jachtów ścigających się u nas w regatach), czy może jednak
chcemy coś zmienić i znacząco się podszkolić. Wniosek był
taki, że chcemy wskoczyć na wyższy poziom. Stąd plan
szkoleń. Oraz prace zimowe, których większość ma poprawić
osiągi jachtu (w sensie prędkości i jachtu i szybkości
manewrów - to drugie nawet bardziej).
Jeden czynnik zmienia spojrzenie na przyczynę, czemu pod
koniec sezonu jacht pływał gorzej. Nie wiadomo dokładnie
kiedy to się stało, pewnie stopniowo, ale oderwała się
całkiem guma osłaniająca s-drive. Sama guma hamowała
zapewne nieźle, ale przede wszystkim hamował otwarty otwór
w dnie. Jest to w pewnym stopniu pocieszające, ale
oczywiście wszystkie wnioski o błędach, i wszystkie plany
naprawcze, są dalej aktualne.
Jaki plan na przyszły rok? Kalendarz regat już jest, ale
wcale to nie oznacza, że we wszystkich wystartujemy.
Czasami i turystycznie warto popływać, a może gdzieś
dalej? Zwłaszcza że żadnej dalekiej imprezy nie ma, a
chciałoby się gdzieś na fajne regaty (turystycznie przy
okazji) wyskoczyć. Tutaj sprawa jest otwarta.
Czy warto podawać finanse związane z takim sezonem jaki
był, to też otwarte pytanie.