Jak zawsze jesienią
pojawia się plan prac albo inwestycji.
O genakerze już było, ale w praktyce wyszło, że dobre
przygotowanie całego osprzętu nie jest wcale takie
proste. Okazało się dobitnie, że genaker, patrząc pod
kątem inwestycyjnym, wcale nie jest lepszy od spinakera.
Pierwszą jesienną pracą było porządne zamontowanie
osprzętu do halsu genakera. Kipy na pokładzie i stoper
na dachu kabiny.

Wcześniej, jako wniosek z rejsu do Kalmaru i zmiany
sztaksli w silnym wietrze, zamówiłem długi worek
pokładowy do dużego foka. To nie praca, ale zakup.
Grubszą inwestycją były zmiany w hydraulice jachtowej.
Od zaworów w WC, poprzez zbiornik fekaliów do drugiego
odpływu z kokpitu. To zostało opisane w relacji z prac hydraulicznych.
Relacja była pisana z przerwą i na raty, zawiera już
pełny opis efektu...
Czemu zmiana? Bo nie wszystko z naszej hydrauliki
jachtowej sprawdziło się w praktyce i przyszedł czas na
zmiany. Z błędów warto się wycofać.
Prace hydrauliczne zostały przerwane, bo stwierdziłem,
że najpierw trzeba zrobić podłogę, żeby trochę opróżnić
jacht. Poza tym sklejka miała iść głównie na podłogę,
dopiero reszta miała pójść na półki w WC. Nie chciałem
zmarnować dość jednak drogiego zakupu, tym bardziej, że
podłogę zrobiłem inaczej niż starą. O podłodze powstał
osobny artykuł.
Potem był czas dokończenia instalacji zbiornika WC.
Trochę to trwało, a opis jest w artykule.
Kolejne zmiany to lifting drabinki rufowej i okucia
pięty bomu. Opisane w artykule.
Drabinka po zmianach ma kilka rzeczy „bardziej”, a
przerobienie okucia bomu dodało nam możliwość używania
czwartego refu. Była to jedna z nielicznych zmian
tegorocznych, która nie zwiększyła masy jachtu. ;)
Ważny drobiazg, czyli podniesienie kabestanów szotowych.
Mam nadzieję, że to oznacza koniec kleszczenia się
szotów na kabestanie przy zwrotach. Inny kąt wejścia
liny powinien pomóc.
Wcześniej zamówiłem podkładki z teaku, teraz nie miałem
już na to i czasu i pieniędzy. Więc sklejka jest
podkładką. Pomalowana w sumie 4 razy, powinna długo
wytrzymać nawet na pokładzie.

Kolejna zmiana to wymiana lamp, dziobowej i rufowej. W
planach była tylko rufowa, przy okazji prostowania kosza
rufowego, ale pomyślałem, że skoro przez zdjęcie kosza i
tak nie ma plandeki, to można zawieźć do przerobienia
także kosz dziobowy. Szarpnąłem się i kupiłem porządną
lampę ledową AquaSignal, dwusektorową, o zasięgu
świecenia 2 mil.
Sama praca wydawała się prosta, choć zdjęcie kosza
wieczorem, w paskudnej pogodzie, z dziobem kilka metrów
ponad wodą (nabrzeżem) nie było wcale takie banalne. Tym
bardziej samotnie. Kosz trzeba było wysunąć skośnie do
przodu i w górę z gniazd stójek, utrzymać go w dłoniach
i wciągnąć na pokład.
Ale dało się, mały jacht, więc dość lekki kosz, mają
swoje zalety.
Wiosną przyszedł czas na zamontowanie lampy. To też nie
było proste, ale zrobiłem łączenie kabli na stałe
(złączki zaciskowe w koszulkach termo) w komorze
kotwicznej. Wcześniej była tam kostka, którą musiałem
jakoś, nie widząc jej, odkręcić. Jest super, a lampa
świeci bardzo mocno, co widać także w dzień.
Jest od starej o wiele mniejsza, jej blacha jest
mniejsza. Pytanie, czy wytrzyma 40 lat, tak jak stara
lampa?
Podobna zmiana
jest na koszu rufowym. Też lampa ledowa, o zasięgu 2
mil, ale tym razem Lalizasa.
To oznacza znacznie niższy koszt zakupu, a pytanie, czy
warto w ogóle instalować nową lampę rufową, było
pytaniem dość denerwującym. Chodzi o to, że planuję
montaż lampy topowej, więc... Niemniej jednak, po
namyśle, nowa lampa jest. Jako zapas w razie awarii, no
i do czasu zamontowania lampy topowej, co nie wiadomo,
kiedy nastąpi.
Jacht kupiłem 11 la temu a dopiero teraz uznałem, że już
czas wymienić anodę cynkową na s-drivie. Plany wymiany
były w zeszłym roku, ale nie zdążyłem.
Anoda długo wytrzymała, co świadczy o jakości naszej
instalacji elektrycznej. Albo o małym korzystaniu z
zasilania zewnętrznego (to też prawda).
Samo zadanie okazało się dla mnie dość trudne. Płaty
śruby zdejmowałem z piasty co roku, żeby je nasmarować i
żeby pomalować farbą antyporostową zakamarki piasty.
Doczytałem w instrukcji jak zdjąć piastę. Kupiłem długi
klucz imbusowy do wykręcenia kontry oraz klucz rozmiaru
24, żeby odkręcić główną nakrętkę mocującą piastę do
wału s-drive. We wszystkich filmikach z netu było potem
stwierdzenie, że piasta z wału schodzi łatwo, wystarczy
ściągnąć ręką.
U mnie nie chciała zejść. W sumie moja wina, przez ponad
10 lat mogła się zapiec, fakt.
Trochę zdemolowaliśmy (walczyłem z piastą razem z Asią)
starą anodę cynkową, żeby zobaczyć, jak to w ogóle
wygląda. Ale to nic nie dało.
„Impulsownik kinetyczny” także nie dał rady. Inna rzecz,
że używałem go bardzo ostrożnie.
Kupiłem trójramienny ściągacz do łożysk, ale okazał się
minimalnie za krótki. To była niedziela. Przemyślałem
sprawę, kupiłem w tygodniu drugi ściągacz, o wiele
krótszy i dwuramienny, którego ramiona zaczepiłem za
śrubokręty włożone w otwory po sworzniach mocujących
składane płaty śruby. Do tego wkręcona w wał długa śruba
z łbem pod klucz imbusowy (w otwór wchodził koniec śruby
ściągacza). Śrubę trzeba było dwa razy zmieniać na
dłuższą, ale piasta ruszyła. Gdy zeszła do połowy i
skończyła się możliwość używania ściągacza, dała się w
końcu zdjąć rękami.
Oczyściliśmy dokładnie śrubę i piastę (przezornie
spisałem jaką w ogóle śrubę mam), płaty śruby, wał,
nakrętkę. Wstawiliśmy nową anodę. Anoda jest przykręcana
na cztery śruby do s-drive'a. Jedna ze śrub była
wcześniej ukręcona, co widać na zdjęciu. Nie było już
czasu na jej wykręcanie, ale wykrętaki już kupiłem i
następnej zimy...
Okazało się, że długo z tym walczyliśmy, ale tak to
jest, jak się nie rusza mechanizmów silnika na jachcie.
Teraz już co roku będę zdejmował całą piastę na zimę. No
skoro mam potrzebne klucze...
Przy okazji, czy
ktoś wie, do czego służy widoczny na trzecim zdjęciu
pierścień albo tarcza? Znajduje się pod anodą, swobodnie
obraca się na wale. Co to jest?
Poprzednia zima była bardzo luźna pod względem prac na
jachcie. Ta zima - wprost przeciwnie. Zrobiłem bardzo
dużo (choć nie tyle, ile bym chciał) i już mi uszami to
wychodzi.
Myślę, że nieprędko porwę się na tak duży zakres prac.
Chciałem mieć z głowy wiele rzeczy, ale...
Reasumując: przesada zniechęca i wychodzi bokiem.
Dzisiaj, czyli 7 maja, jacht od dwóch dni jest na
wodzie. To oznacza, że prace należy kończyć. Przygotować
jacht do pływania, postawić maszt i cieszyć się
żeglowaniem...