Podsumowanie sezonu 2025, bez refleksji
20.10.2025

Czy warto podsumowywać sezon taki jak ten? Zaczął się z ogromnym opóźnieniem przez prace przy dnie jachtu. W efekcie wystartowaliśmy tylko w pięciu regatach, z czego opisałem samotników i GWG.
Do tego wypad do Jastarni z karuzelą jaskółki i do Pucka - pierwszy raz w nowej marinie. Nie było żadnego dalszego rejsu. Czyli mało pływania, dużo pisania.
Pływania naprawdę mało, co widać w corocznej tabeli pływań.

Wyniki regat takie sobie co wynikało także z braku trzeciej osoby. Dwie osoby to mało w regatach załogowych. Oczywiście różne błędy swoją drogą.

Za to udało się wygospodarować kilka dni do pracy przy łożu.
To było planowane od bardzo dawna, ale skoro to praca do zrobienia latem, to ciągle nie było kiedy.
Teraz się udało. Łoże dostało nowe belki drewniane pod dno jachtu, trochę wyższe niż stare. Zależało mi na podniesieniu jachtu te kilka cm wyżej, ze względu na lepszy dostęp do dołu płetwy balastowej oraz ze względu na nową drabinę.
Poza tym nowe belki są jednoczęściowe i przykręcone do łoża śrubami fi 10, na stałe.
Raz, że mogą zostać na łożu latem, więc odpada część noszenia gratów a dwa, że po doświadczeniu sprzed dwóch lat, wolę mieć elementy trwale skręcone.

Z przygotowań zimowych sprawdziły się nowego organizery, mocowanie talii grota (choć tutaj mam wątpliwości - działać działa, ale chyba można to jeszcze poprawić), drugie uchwyty garnków do kuchenki. Nie cieknie instalacja WC, czyli chyba na jakiś czas jest spokój. Nie cieknie też dach kabiny.
Nowa lampa na topie miała okazję popracować tylko raz, ale świeci ładnie i na pewno widać nas ze znacznie większej odległości. Bilans prądowy w tym wypadku jest na zero.

Czy korekta kształtu balastu i steru, oraz lepsze dno, przyniosły efekt? Wydaje mi się, że tak, ale za mało było pływań, żeby to lepiej stwierdzić. Poza tym, może nasze wrażenie to zwykła autosugestia? Niemniej jednak po pierwszym pływania Asia stwierdziła, że jacht jakoś lepiej/lżej porusza się w wodzie.
Moim zdaniem osiągi na obu halsach różnią się mniej niż dawniej i ster jest bardziej na środku (to są i tak aptekarskie różnice).

Silnik działa jak działał, czyli przyzwoicie. Z termostatem szybciej się nagrzewa, ale to oczywiste. Ładowanie działa, rozruch też. Nowy wydech także działa, ocenię jego wygląd po zdjęciu obudowy silnika, już po slipowaniu. Ale na pewno nie ma w kabinie nawet śladu zapachu spalin a to już dużo.
Za to zimny silnik długo startuje (nic nowego) więc jednak trzeba będzie do niego zajrzeć.

Instalacja elektryczna.
Skutek założenia separatora galwanicznego ocenię po wyjęciu jachtu i obejrzeniu anody na s-drive.
Nowy akumulator... Cóż, nie miał okazji zbytnio się napracować, bo nigdzie dalej nie pływaliśmy.
Niemniej jednak nawet w weekendowym pływaniu daje ogromną niezależność. W porcie w ogóle nie zależy nam na podłączaniu się do prądu, bo nie ma po co. Trzy weekendy pływania bez ładowania akumulatora z lądu nie są żadnym problemem - więcej nie sprawdzałem.
Nowa ładowarka jest głośna, ale w tym sezonie włączałem ją tylko gdy to nie przeszkadzało w spaniu i w siedzeniu w kabinie. Ładuje skutecznie i szybko. Końcowy etap ładowania, jak nie mamy cierpliwości/czasu, można sobie po prostu darować. To daje zupełnie inne podejście do akumulatora niż wcześniej i przypomina czasy na Pallasie, gdy oświetlenie było już ledowe, więc akumulator jachtowy ładowało się raz w środku sezonu.

Plany na zimę - jak zwykle jakieś prace są planowane, zobaczymy.
Na pewno trzeba wymienić knagi brasołapek bo zaczęły puszczać. Wymieniałem ja zaraz po kupieniu jachtu, więc sporo lat wytrzymały. Pytanie, czy kupić takie same (plastikowe), czy inne, już aluminiowe (ale z tym wiążą się nowe otwory w pokładzie). Zobaczę.

Lista prac do zrobienia w ogóle ma prawie dwie strony, czyli trochę mniej niż wcześniej. Czyżby w końcu punkty trwale znikały bez wpisywania nowych? Oby!