Dziś
trafiliśmy na jacht tylko żeby coś zostawić, coś zabrać,
jak zwykle sprawdzić, czy jeszcze plandeka się trzyma.
Wiało mocno, do tego kilka stopni mrozu. Cały czas
zastanawiam się, jak ludzie mogą zostawiać na zimę fały
tak, że te łomoczą o maszt. To nagminne.
Do Górek, jak i zapewne do każdego innego miejsca gdzie
stoi jacht, przyjeżdża się na ten jacht. Latem szybko,
szybko, klarowanie i w drogę. Na regaty lub
turystycznie. Poza sezonem przyjeżdża się pracować na
jachcie, może coś sprawdzić. Jak czasami są wolne chwile,
to można się przejść wykąpać (latem), albo pójść na
pomosty, zerknąć co u znajomych lub konkurencji.
A dalsze spacery? Z tym jest już o wiele, wiele gorzej.
Dzisiaj byliśmy na takim, ciut tylko dalszym, spacerze.
Gdy wszedłem na plażę, na wydmy, to uświadomiłem sobie,
że ostatni raz tak dalej byłem tutaj jeszcze w czasach
studenckich, gdy z pewną miłą dziewczyną poszliśmy o
świcie na wydmy... Tak, to było dawno. Zbyt dawno. Życie
łapie nas w swoje tryby i rzadko daje chwile naprawdę
wolne. Tym razem był czas, był aparat, była zapalona
fotoreporterka. Dlatego jest i troszkę zdjęć ze spaceru.
Wracając do samochodu spotkaliśmy panią fotograf-ornitolog
(z aparatem długości metra). Nie zdziwiło nas to, gdyż
tydzień temu ludzi z aparatami było więcej. Rozmowa
tydzień temu wyjaśniła, że czatują na bąki (taki gatunek
ptaka), które zatrzymały się na jeziorku i polują na
ryby. Oni za to polowali na zdjęcia. Widocznie
wzbudziliśmy sympatię, bo nie dość że pokazali nam kilka
zdjęć i filmików, to jeszcze użyczyli lornetki do
obserwacji. Dzięki temu zobaczyliśmy i bąki (było ich
całkiem sporo) a ja dodatkowo miałem szczęście i
zobaczyłem jak czapla (płochliwy ptak) czatuje przy
przerębli na ryby. Czatuje skutecznie, na moich oczach
upolowała dwie. Dzisiaj nie było czego oglądać, ale zawsze
można porozmawiać. Okazuje się, że różnego rodzaju
maniaków na świecie jest więcej - nie tylko my,
żeglarze...
Na końcu bonus: zdjęcia lisa, który chciał przejść przez
drogę, ale zatrzymał się widząc samochód. My też się
zatrzymaliśmy. Lis zerkał zdegustowany, ale nie uciekał
i pozwolił sobie zrobić kilka zdjęć. W naturze
widzieliśmy go lepiej niż na zdjęciach.
P.S. Od teraz jeździmy do Górek z lornetką, a nawet dwiema.
P.S.2. Jak widać na zdjęciach, pławy torowe są zupełnie
nowe, większe i jest ich więcej.