Przed
sezonem zachęcałem do startu w Regatach Samotników, w
artykule:
MP Samotników - plan startu
Regaty dawno się odbyły, czas je podsumować.
Oficjalny opis jest oczywiście na stronie „Gryfu”. Czas
na opis subiektywny.
Relacja jest opóźniona z kilku powodów. Raz z powodu
braku czasu. Dwa z natłoku regat w ogóle. Trzy -
dlatego, że te regaty mi nie wyszły, co musiałem
spokojnie przemyśleć.
Mistrzostwa Polski Samotników brzmi ładnie. Jako i
organizator i uczestnik zrezygnowałem z planowanego i
wyczekiwanego startu w Estonii, w Muhu Vaina. Trudno,
zawsze jest coś za coś.
Frekwencja na regatach wynagrodziła wysiłek i
organizacji i startu. Im więcej jachtów w grupie, tym
lepsza zabawa. A że jachtów w klasie ORC było aż 19, z
czego aż 16 w MP, to zabawa była naprawdę dobra.
Na regaty samotników zawodnicy zazwyczaj zmieniają
świadectwa. Zmieniają wagę załogi, co zrozumiałe, i
wyrzucają ze świadectw żagle dodatkowe. Często także
największe sztaksle.
Prognozy na regaty były silnowiatrowe, więc motywacja do
wyłączania dużych i dodatkowych żagli była spora.
Do tego roku nigdy, ani na Czarodziejce, ani wcześniej
na Pallasie, nie zmieniałem świadectwa na samotników.
Ale symulacja pokazała, że zmiana wagi załogi daje
jednak całkiem sporo sekund, niejako bezkosztowo. Druga
zmiana to wyrzucenie dużego, tęczowego spinakera. Ale
nie dlatego, że jest duży, tylko dlatego, że jest stary
i zdecydowanie nie ciągnie tak, jak powinien. W ogóle
używanie tego spinakera w każdych regatach nie jest
rozsądne. Tym razem rozsądek zwyciężył. Ale nie do
końca, bo został mniejszy spinaker i duża genua. Kosztem
wyrzucania żagli dodatkowych ze świadectwa jest mniejsza
frajda z pływania. Do licha, przecież pływamy dla
przyjemności, a pływanie pod spinakerem tę przyjemność
daje.
Jeżeli chodzi o sztaksle, to wydawało mi się, że
wyrzucanie dużej genuy nie ma sensu. Bo jak będzie
silnie wiało, a wyniki będą liczone metodą PCS, to fakt
posiadania dużych sztaksli nie ma znaczenia. I to jest
prawda, pierwszego dnia używałem genuy nr 2.
Nie przewidziałem tylko tego, że problem pojawić się
może, gdy wiatr jest słabszy, na granicy zmiany żagli.
Wtedy zostawienie mniejszego żagla, gdy wiatr ścichnie,
jest oczywistą stratą. Podobnie używanie dużego
sztaksla, gdy wiatr tężeje, wymaga i większego wysiłku i
też powoduje straty. Mając mniejszy żagiel nie ma się
dylematu, no i oszczędza się siły, co naprawdę nie jest
bez znaczenia.
Dlaczego już kilka razy wspomniałem o oszczędzaniu sił?
Bo jednym z głównych powodów słabego wyniku były właśnie
braki kondycyjne. Przy czym o ile zwroty można poprawić
lepszym osprzętem (odpowiednio duże kabestany) to
stawianie i zrzucanie spinakera zawsze zużywa sporo
energii.
Brak kondycji i brak dobrego osprzętu ujawniły się
dobitnie pierwszego dnia w długim wyścigu. Autopilot
ST2000 zdecydowanie nie radzi sobie z dynamiką jachtu
pod spinakerem w silnym wietrze. Być może podłączenie do
wiatromierza poprawiłoby sytuację, ale Czarodziejka go
nie posiada. Tak czy owak, zrzucanie spinakera w długim
wyścigu zostało przyspieszone przez szkwały przed pławą
NP. Ale kłopoty były już wcześniej. Gdy steruje się
jedną ręką i nie ma się samoknagujących kabestanów,
obsługa brasów wymaga trzeciej ręki. Bez tego traci się
prędkość.
Po pławie NP, w silnym wietrze, okazało się, że jestem
tak zmęczony, że nie mam siły dobrać do końca genuy (i
to mniejszej). Musiałem odczekać, odpocząć i dopiero
wtedy...
W drugim dniu regat straciłem sporo czasu i siły
zmieniając przed startem genuę z małej na dużą i potem,
w ostatniej chwili, dużą na małą. Czyli zmęczony byłem
już przed startem do wyścigu no i nie zdążyłem dobrze
przygotować się do startu. Bardzo wtedy przydałby się
pilot do autopilota, żeby nie trzeba było latać na rufę
do poprawy kursu, co było konieczne w przedstartowym
tłoku.
Co na pewno nie sprzyja dobremu wynikowi, to łączenie
bycia zawodnikiem z byciem organizatorem. W piątek,
zamiast szykować własny jacht, albo zwyczajnie się
skupić, zastanowić, zrelaksować, zajmowałem się
obowiązkami organizatora.
Co wpłynęło na słaby wynik w regatach?
1. Obowiązki organizatora.
2. Słaby osprzęt: za małe kabestany, brak kabestanów
samoknagujących, słaby autopilot, brak elektroniki, brak
pilota do autopilota.
3. Braki kondycyjne.
4. Zostawienie w świadectwie spinakera i dużej genuy.
5. Zarastające dno jachtu (ten czynnik z biegiem sezonu
był coraz bardziej istotny).
6. Błędy popełnione w wyścigach czy na starcie.
7. Niezbyt korzystny trym jachtu w regatach samotników
(czyli przy braku załogi).
Co można i trzeba poprawić?
Ad. 1. Tutaj sprawa jest oczywista i raczej nie do
publicznego omawiania, ale można trochę się odciąć
(chodzi głównie o piątek, popołudnie i wieczór przed
regatami).
Ad. 2. Nowe, większe, samoknagujące kabestany. Lepszy
autopilot, elektronika wspomagająca, pilot do
autopilota.
Ad. 3. Cóż, trzeba wrócić do zimowego biegania.
Ad. 4. Logika nakazuje wyłączenie ze świadectwa żagli
dodatkowych. Smutne, ale prawdziwe. Chyba że będzie
dodatkowa nagroda czy klasyfikacja dla jachtów ze
spinakerami. A przynajmniej podział na grupy. Inna
sprawa to nowy spinaker - poprawi świadectwo bez
pogorszenia osiągów.
Ad. 5. W przygotowaniach dna do sezonu popełniłem
poważny błąd, który nie powinien się zdarzyć. Inna
sprawa, że poza tym, dno jachtu trzeba przygotować
naprawdę dobrze, i są tutaj duże rezerwy.
Ad. 6. Gdy wiele rzeczy przeszkadza, to o błędy jest
łatwiej. Realizacja punktów wyżej pozwoli także
zmniejszyć liczbę błędów. No a poza tym trzeba
doskonalić swoje żeglowanie.
Ad. 7. Specyfika jachtu powoduje, że niekorzystne jest
przeciążanie rufy. Gdy nie ma załogi i nie ma jej
rzeczy, jacht zyskuje niekorzystny trym na rufę. Można
próbować dociążyć dziób przenosząc przed regatami część
wyposażenia, ale pole manewru nie jest duże. Można też
odchudzić sternika, co wcale nie jest głupim
pomysłem. Wiąże się z punktem nr 3. Dodatkowo niższa
waga poprawia trochę świadectwo.
W tym wszystkim pewnym pocieszeniem jest fakt, że jacht
i sternik zajęli najlepsze miejsce wśród jachtów z
żaglami dodatkowymi. Przegraliśmy tylko(?) z jachtami,
które nie miały żagli dodatkowych i były bardziej
przygotowane do regat.