Jacht jeszcze
na wodzie, ale już bez masztu. Sezon zakończony
Jak podsumować ten miniony? Znów, jak co roku, zaczniemy od
tabeli pływań. Mil łącznie jest trochę więcej niż rok temu
(tak ze 100 zabrał zaniżający log). Za to dni pływania jest
znacząco więcej, bo aż 53. To już wysoki wynik, wyrównanie
rekordu z roku 2016.
Założenie na ten sezon było takie, że sezonu nie odpuszczamy.
Chcieliśmy przede wszystkim dobrze wypaść w Żeglarskim
Pucharze Trójmiasta, którego wyniki mają bardzo duży wpływ
na klasyfikację końcową PBP. Podobnie ważne są wyniki
Pucharu Mariny Gdańsk, nawet podwójnie (bo także do MŻPP).
I to się udało. Po raz pierwszy udało nam się zająć
dobre/przyzwoite miejsca w ŻPT i PMG. Nie rewelacyjne, ale
nie było wpadki.
Bardzo ucieszyło wygranie w generalce Wyścigu B8 (opis) i dobre miejsce w
NCC. Regaty Samotników Gryfu i MP Samotników pokazały
dobitnie, że bez zmiany świadectwa (minimum wagi załogi)
dobry wynik jest raczej niemożliwy. Potem trzy załogowe
imprezy z wyraźnie też słabszymi wynikami. O ile Unity Line
(opis) można
wyjaśnić gorączką, to pozostałe dwie już nie. Znów zarośnięte
dno? Tak. Słaby wiatr i mocno zużyta duża genua? Pewnie
także. Błędy? To zawsze ma znaczenie.
Szkoda wielka, że trafiło akurat na MP. Ale to jest wyraźna
nauczka, żeby zawsze przed MP (i ogólnie w połowie sezonu)
myć dno jachtu.
Bo już tydzień później, po umyciu dna i w silniejszym w
końcu wietrze, staje się coś, co uznaję za wyjątkowy sukces
i potwierdzenie tego, że idziemy dobrą drogą. POW był w
klasie ORC bardzo nielicznie obsadzony. Głównym rywalem,
dotąd zawsze poza zasięgiem w normalnych warunkach, a już
zwłaszcza w krótkim wyścigu góra/dół, był Neoprofil. W tych
regatach siedzieliśmy mu już niemal cały czas na rufie i w
końcu udało nam się wygrać jeden wyścig. Bez sztormów,
awarii, w stabilnym wietrze. Bardzo niewiele zabrakło do
tego, żebyśmy wygrali jeszcze jeden wyścig (rezygnacja z
przebrasowania zadecydowała).
To świadczy o tym, że nie należy ględzić o przelicznikach, o
sportboat-ach, o świadectwach, tylko robić swoje. Dobrze
przygotować jacht, przygotować świadectwo bez luk, stworzyć
załogę i dobrze żeglować.
Tylko tyle... ;)
Bardzo przyzwoicie wypadły kolejne regaty, czyli GWG. Dobre
miejsce mimo kilku błędów (opis)
i kolejne wnioski.
Pływamy także turystycznie. Wypad na Zatokę w połączeniu z
Paradą Świętojańską (opis).
Oraz rejs na Bornholm w połączeniu z Regatami Unity Line (opis) - 18 dni,
czyli dość długi urlop.
O ile na MP (i samotników i załogowych) wypadliśmy poza
czołówkę i nie zdobyliśmy medalu, o tyle wyniki pucharów są
znakomite.
Wygraliśmy Puchar Bałtyku Południowego. Tak samo
klasyfikację morską tego pucharu.
Wygraliśmy także Morski Żeglarski Puchar Polski. W Pucharze
Zatoki Gdańskiej trochę gorzej, bo miejsce trzecie, ale to i
tak bardzo dobry wynik, zwłaszcza że frekwencja nasza na
regatach tego cyklu była słaba.
Wyniki pucharów i tabela pływań z roku 2019:
Tabela pływań 2019
Puchar
Bałtyku Południowego
Puchar
Bałtyku Południowego - regaty morskie
Puchar
Zatoki Gdańskiej
Morski
Żeglarski Puchar Polski
Co pozwoliło wygrać puchary? Dużo startów przy dobrych
wynikach. Zwłaszcza w regatach z wysoką frekwencją.
Podobnie jak w roku poprzednim, ten sezon był także
słabowiatrowy. Co nie znaczy, że wszystkie regaty
odbyły się w słabym wietrze. B8, GWG, częściowo Puchar
Mariny. Właśnie w tych regatach wypadliśmy dobrze. W słabym
wietrze radziliśmy sobie gorzej.
Tak jak w roku poprzednim, Czarodziejka w regatach PBP
wystartowała najwięcej razy ze wszystkich jachtów klas ORC i
OPEN. Siedem razy. Tylko dwa jachty w klasie KWR też tyle
razy wystartowały.
Ale wysoka frekwencja nie była celem, po prostu tak się
ułożył kalendarz i wypad turystyczny, a my generalnie dużo
pływamy.
Kupione w zeszłym roku dwa nowe żagle, duży i mały fok, nie
miały okazji się wykazać. Duży fok został postawiony tylko
raz, niekoniecznie słusznie. Mały wcale. Czy to oznacza, że
to był niepotrzebny zakup? Nie, bo jest to realizacja
wniosków, a w końcu przyjdzie silniejszy wiatr.
Za to duża genua dożywa swoich regatowych dni. Czas na
zmianę, ale czy uda się na przyszły rok, nie jest wcale
pewne. Na pewno nie będzie to dakronowy żagiel.
Tak jak w poprzednim roku, tak i w tym, na początku sezonu
jacht został zważony na dźwigu. Z ciekawości i dla kontroli
wagi po wyrzuceniu ogrzewania, a po montażu cięższych
elementów układu odpływu kokpitu, pompy zęzowej, instalacji
w WC oraz nowych listew stoprelingu.
Waga jachtu praktycznie się nie zmieniła: 2624 kg w stosunku
do 2620 kg. Biorąc pod uwagę tarowanie pasów nośnych i
dokładność samej wagi (10 kg) - waga jest w granicach błędu.
Tym niemniej przy okazji została lekko skorygowana waga dla
KWR (w innym trymie pomiarowym).
Różnica wagi między dźwigiem a pomiarami na wodzie wynosi
aktualnie 26 kg (na niekorzyść jachtu). Wiadomo już, z czego
wynika około 19 kg i zostanie to skorygowane na przyszły
rok.
Reszty, czyli około 7 kg, nie będę szukał.
Nowe listwy stoprelingu sprawdziły się znakomicie, zupełnie
inaczej chodzi się teraz po jachcie, czy to w porcie czy
przy przechyłach. Żmudne skręcenie grodzi przed masztem z
wkładkami w WC było bardzo dobrym pomysłem - jacht skrzypi o
wiele mniej. Nowa pompa zęzowa została sprawdzona po wyjęciu
propelerka logu do oczyszczenia - wtedy zawsze trochę wody
się wlewa. Warto było cofnąć w kokpicie szynę grota -
załoga jest bardzo zadowolona.
Wszystkie już ciężkie rzeczy zostały albo z jachtu wywalone
(ogrzewanie) albo przeniesione maksymalnie nisko, czyli pod
koje na dno jachtu (kotwica, zapasowe śruby i materiały).
Nowa gaśnica, druga, śniegowa a nie proszkowa, została
zamontowana w bakiście, maksymalnie nisko.
Na jachcie przybyło sporo nowego wyposażenia: pirotechnika,
szelki asekuracyjne, lampki pasów ratunkowych, szperacz,
zapasowe światła nawigacyjne, nawet dryfkotwy do kół
ratunkowych.
Wszystko pod kątem przepisów OSR i zdrowego rozsądku.
Wnioski z tego sezonu oczywiście też są.
Dodatkowy szot dla pełnego prowadzenia sztaksli już jest.
Łatwo montowalny, prosty, nie przeszkadza brasom. To
niby drobiazg, ale naprawdę istotny w dłuższych wyścigach.
Drugi ważny brak, czyli porządny system drugich brasów,
także jest już przygotowywany. Mam już cały potrzebny
osprzęt (bloczki, kipy). Kipy trzeba zamontować i system
będzie wreszcie kompletny.
To zasadniczo ułatwi przebrasowania w silnym wietrze.
Poza tym w planach jest sporo różnych drobiazgów, które
ułatwiają/przyspieszają obsługę jachtu i w regatach i
turystycznie.
Nowe listwy do grota, nowe specjalne worki do sztaksli,
które mają ułatwić zmiany żagli i ich składanie w trakcie
żeglugi.
Z rzeczy zasadniczych przyszedł czas, na planowaną od kilku
lat, wymianę takielunku. Wanty topowe były już tak długie,
że musiałem wyrzucić togle i założyć krótsze końcówki, żeby
dało się wanty naciągnąć. Dzisiaj okazało się, że zaczyna
pękać jedna z want kolumnowych (co roku to sprawdzam po
zdjęciu masztu). Sprawdzenia, korekty, może podniesienia o
kilka mm, wymaga podstawa masztu na kabinie.
Lista prac jest długa jak noc grudniowa, oczywiście nie
wszystko się uda zrobić, ale oby jak najwięcej.
Planowany jest trening dla załogi i sternika.
Być może nasze wyniki nie są rewelacyjne, ale biorąc pod
uwagę stosunek wyników do szeroko rozumianych nakładów -
możemy być zadowoleni.