Wnioski z
pływań sezonowych zostały zebrane aż w czterech miejscach. W
opisie Regat B8, w
opisie Regat
Samotników, w opisie zarośniętego
dna oraz w podsumowaniu
sezonu.
Jak zawsze zostało to zebrane w liście prac do wykonania na
jachcie. Określenie „lista prac” to pewne uproszczenie. Są
tam faktycznie planowane prace, podzielone na kilka grup: prace
do zrobienia koniecznie teraz, prace do zrobienia później,
prace które może kiedyś warto zrobić. Ale poza tym są tam
wypisane wszystkie braki w wyposażeniu na poszczególne
kategorie regat, sprawy do załatwienia, rzeczy do kupienia,
planowane szkolenia. Czyli wszystko związane z tym, żeby na
jachcie było lepiej i w regatach i w turystyce.
Najkrótsze są wnioski z czyszczenia dna. Trzeba przygotować
dno jachtu gładkie, pomalować je twardym antyporostem,
wyszlifować papierem wodnym. Albo pomalować dno farbą
silikonową - tylko że to cholernie drogo wychodzi. Prace
przy dnie czekają na wiosnę i nie jest wcale pewne, czy w
tym roku uda się to wykonać.
Wnioski z Regat B8 też są krótkie i dość oczywiste. Przede
wszystkim żagle na silne wiatry. Duży fok już jest. Będzie
to trzeci wielkościowo sztaksel na jachcie, zupełnie nowy i
z listwami. Zastąpi kupiony kiedyś, używany, i niezbyt
dopasowany do jachtu, stary duży fok. To pomoże w silnym
wietrze i podczas regat i podczas turystyki. Mały fok, czyli
czwarty sztaksel, o pow. 10 m2, właśnie się szyje. Także z flexu
i także z listwami. W ten sposób Czarodziejka będzie miała
pełny komplet przednich żagli (bo fok sztormowy jest od
początku), z których najstarsza będzie duża, podstawowa
genua. Co też daje do myślenia, ale to do realizacji na
przyszłym roku. Na pewno nie będzie to żagiel z dakronu.
Genua nr 2 nie jest żaglem na bardzo silne wiatry, ale także
zyskała listwy. To w ramach poprawiania jakości żagli,
przynajmniej tych mniejszych (a nie ma to wpływu na
świadectwo).
Oczywiście worki żagli na silne wiatry powinny mieć
karabińczyki, żeby można je było wpiąć np. w lifelinę i z
takich zabezpieczeniem przenieść na dziób.
Kolejna rzecz to osobiste wyposażenie, czyli sztormiaki,
kalosze i inne drobiazgi. Z tym nie jest źle, ale są plany
uzupełnień.
Są także plany lekkiej korekty ustawienia masztu, do zrobienia
wiosną.
Kolejne rzeczy do zrobienia, to poprawa warunków przy
kuchence, w WC i przy nawigacji. Niby nic wielkiego, ale w
końcu trzeba to zrobić. Prace w WC już trwają (powiązane z „hydrauliką”
jachtową, opisane w remontach),
będzie trochę wygodniej, co w każdej pogodzie ma znaczenie.
Uzupełnienia w kambuzie (np. różne uchwyty) też są w planach
na tę zimę. Tutaj istotny jest pomysł usprawnień. Albo brak
pomysłu...
Przejdźmy do wniosków z samotników. Nowe kabestany, lepszy
autopilot, wiatromierz. To wszystko kosztuje i zobaczymy jak
wyjdzie. Raczej nie w tym roku.
Na pewno warto spróbować korekty ustawień autopilota - to
jest w zasięgu, tylko trzeba mieć spokojny dzień na wodzie,
i to bez wiatru.
Poprawa kondycji sternika jest w planach cały czas i niejako
na okrągło. Gorzej z realizacją, ale nie można powiedzieć,
że nic się nie dzieje w tej sprawie.
Kilka prac ma polepszyć ergonomię na pokładzie. To coś, co
się poprawia co roku, ale jeszcze kilka rzeczy zostało do
zrobienia. Dla sternika ma być dodatkowa kieszeń w kokpicie,
na przeróżne drobiazgi typu ręczna ukf-ka, instrukcja
żeglugi i podobne.
Większą zmianą jest wymiana listew stoprelingu. Stare listwy
są (a właściwie były) zbyt niskie, zaokrąglone i nie
trzymały nóg na przechyłach. Nowe są wyższe i lepsze, choć
odrobinę cięższe.
Doszliśmy do świadectwa ORC oraz nowego spinakera. Sam nowy
spinaker to super rzecz. Nowy materiał, nowy krój, mniejsza
powierzchnia. Nowy spinaker został sprawdzony tylko raz, ale
w słabym wietrze. Mimo mniejszej powierzchni ciągnie tak
samo jak stary tęczowy, albo i lepiej. W silniejszym wietrze
powinno być jeszcze lepiej.
Mniejsza powierzchnia przy tych samych osiągach poprawiła
świadectwo ORC i KWR. To ostatnia duża luka „optymalizacyjna”,
którą udało się zlikwidować. Poza tym stary spinaker był już
naprawdę bardzo wiekowy i w każdej chwili, w silniejszym
wietrze, mógł się zwyczajnie rozlecieć.
Teraz na jachcie są dwa spinakery, różniące się powierzchnią
niezbyt wiele (w sensie pomiarowym), za to różniące się
krojem. To niezbędne do regat minimum.
Zmiana spinakera na nowy poprawiła świadectwo KWR całkiem
sporo.
Świadectwo ORC poprawiło się z GPH 744,4 na 746,7, czyli o
2,3 sekundy. Niby niewiele, ale też nie tak wcale mało. I
niejako bezkosztowo, bo nowy spinaker i tak był potrzebny.
Ponieważ od wiosny weryfikuję wszelkie pomiary jachtu, po
wyjęciu jachtu z wody sprawdziłem wymiary pędnika. Okazało
się, że były dwie nieduże niezgodności. Jedna na korzyść
jachtu, druga na niekorzyść. Po wprowadzeniu obu do
świadectwa jacht zwolnił o 0,2 sekundy. Też niby niewiele,
ale razem mamy już 2,5 sekundy. Nowa wartość GPH wyniosła
746,9.
Kolejna rzecz to weryfikacja wagi w świadectwie ORC, w
stosunku do wagi z dźwigu. Pomiary wiosną wykazały, że w
rzeczywistości jacht jest o 69 kg cięższy (minus paliwo, 22
litry) niż w świadectwie ORC (porównanie wagi z dźwigu z
wagą wyliczoną z pomiarów). Męczyło mnie to, poza tym
widziałem w tym kolejny drobny krok w poprawie świadectwa.
Balast w listopadzie został zmierzony w naturze dokładnie,
przy pomocy macki pomiarowej. Na tej podstawie Piotr
wykreślił w Autocadzie jego kształt i punkty z powierzchni
płetwy przeniósł do pliku off. Musiał dodać kilka wręg w
kadłubie. Nowa płetwa okazała się trochę pełniejsza, jachty
przytył o 30 kg. Ale w świadectwie przyniosło to stratę,
tadam! Okazało się, że jacht ma większą stateczność (kąt
stateczności granicznej wzrósł do wartości 124,6 stopnia) i
świadectwo się pogorszyło o 0,5 sekundy. Cóż, bywa i tak.
Tym niemniej pod koniec sezonu, w starej wersji programu
VPP, wartość GPH wynosiła 746,5. Poprawa od stanu wyjściowego
z sezonu 2018 o 2,1 sekundy.
Plik off po korekcie balastu oczywiście w świadectwie
zostanie.
Ponieważ jesienią wyrzuciłem z jachtu ogrzewanie oraz
wykonałem kilka prac, które mają lekki wpływ na ciężar
jachtu, to wiosną pomiary na wodzie i na dźwigu zostaną
powtórzone. Dla porównania, dla sprawdzenia, a dla
świadectwa KWR z konieczności, po zmianach. Korekta wagi to
wynikowo raptem kilka kg, ale sprawdzić trzeba.
W każdym razie różnica wagi między świadectwem ORC, a
dźwigiem wynosi już tylko około 19 kg (bo paliwo).
Wagę z dźwigu przyjmuję jako wzorzec (choć dokładność
wskazań to 10 kg) - 2620 kg. Odchyłka to 0,7%, i to na niekorzyść
(no, tak by się wydawało, bo nie jest to wcale oczywiste,
jak się okazało po korekcie kształtu balastu).
Można zapytać, jak świadectwo na rok 2019? Otóż to już wiem.
Mam świadectwo na ten rok, z danymi po wszystkich korektach.
Jeżeli wiosną będzie jakaś zmiana po pomiarach na wodzie, to
niewielka.
W porównaniu do zeszłego roku jacht przyspieszył o 1,3
sekundy. Nowa wartość GPH to 745,2.
Z tego co wiem nieoficjalnie, inne jachty też w tym roku
przyspieszyły, pytanie o ile.
W każdym razie świadectwo, a właściwie dwa (bo KWR także),
zostało zoptymalizowane na ile się dało bez kosztów i
przeróbek jachtu. W ten sposób trochę podgoniliśmy jachty, które
poprawiły swoje świadectwa już kilka lat temu.
Ktoś może zapytać, po co to wszystko? Proste: bo lubię. A
szczegóły są ważne.