Drugi
dzień stycznia nowego roku. Do Gdańska przywędrował
sztorm z północy, który bardzo podniósł poziom wody w
ogóle. W tym w Górkach. W zasadzie to nic nowego, bywa,
ale aż tak wysoki poziom wody nie zdarza się codziennie.
Zaraz po pracy ruszyliśmy do AKM-u sprawdzić czy jeszcze
plandeka się trzyma, czy jacht na łożu się trzyma i jak
wygląda wysoki poziom wody. Przestrzeżeni telefonicznie,
przezornie zabraliśmy ze sobą kalosze. Lepsze nić nic,
ale okazały się za niskie. Wodery byłyby przydatne.
Próba wejścia do AKM-u od strony bramy zakończyła się
niepowodzeniem - na drodze było za głęboko, co widać na
pierwszym zdjęciu.
Zaatakowaliśmy od strony Hotelu Galion. Mimo to się nie
udało, woda była za wysoka. Co prawda jak
gwałtowny przybór wody zalał mi kalosze od góry, zrobiło
mi się jakby wszystko jedno. Ale mimo wszystko...
Patrząc na to co się dzieje, po raz kolejny byłem
zadowolony, że jacht zimuje bez masztu. I że stelaż
plandeki się trzyma, a łoże jachtu jest wyjątkowo
solidne.
Potem poszliśmy do ujścia rzeki, co widać na zdjęciach
końcowych. Szkoda że zrobiło się ciemno. Rzadko zdarza
się taka okazja i takie warunki.
Gdy wracaliśmy samochodem przez las, droga w jednym
miejscu była już zalana.