Ta zima była bardzo
dziwna. Jeszcze nigdy tak mało nie zrobiliśmy na
jachcie, jak właśnie w tym roku. Z powodów różnych, ale
głównym było zmęczenie pracami zimowymi. Poza tym,
reaktywowały się w końcu imprezy na orientację, na
których byliśmy niemal zawsze, gdy była okazja. Albo we
dwoje, albo ja sam. Siłą rzeczy wiele weekendów w ten
sposób minęło bez prac na jachcie. Jesienne, niezbyt
ambitne plany prac jachtowych zostały jeszcze
zredukowane. Może i dobrze. W efekcie przyjąłem, że
zrobimy tylko to co jest naprawdę niezbędne. Innymi
słowy, jacht nie będzie w stanie gorszym niż był w roku
2021.
Ale żeby nie było, że już tak niczego nie zmienimy,
zapadła decyzja, że zainstalujemy panel słoneczny. I że
będzie to jedyna większa praca czy inwestycja na jachcie
przed rokiem 2022.
Tak też się stało. Panel został zamontowany co opisałem
w innym miejscu.
Reszta prac to były naprawy awarii. Np. mocowanie zlewu,
który jest w zejściówce. Zlew jest przykryty płytą
okrągłą, i na tym się staje. Czasami mocno. Zlew od
płyty odrywał się już kilka razy, co jest w morzu bardzo
nieprzyjemne - nie można tam wtedy stawać, a naprawić
nie bardzo się da.
W efekcie zrobiłem mocowanie na śruby przelotowe
(wcześniej było na wkręty). Przy okazji całe mocowanie
zostało poprawione, wszystko wyczyszczone. Teraz zlew
nie ma prawa się oderwać. Minusem jest to, że załoga
twierdzi, że łby śrub w blacie wyglądają paskudnie. Może
i tak (moim zdaniem wygląda to umiarkowanie
nieładnie), ale coś za coś...
Poza tym, dopiero co, w ramach przygotowań do likwidacji
umywalki z WC (efekt przemyśleń i użytkowania),
zamieniłem krany między zlewem (tutaj już ciekł) a
umywalką (fajny i mało używany).

W WC planowana
jest rewolucja. Albo zostanie zamontowana stała (nie
wysuwana, jak obecnie), prostokątna, stalowa umywalka,
albo umywalka w ogóle zostanie zlikwidowana.
Druga zmiana było jeszcze drobniejsza, choć wyszła
drożej. Knaga od obciągacza spinakerbomu była zawsze w
złym miejscu, a po zainstalowaniu zegarów elektroniki
knagowanie stało się zupełnie niewygodne (przez listwy
osłonowe zegarów). W efekcie stara knaga na ściance
kabiny została zdjęta. Kupiłem nową knagę rowkową,
zamontowaną już na dachu kabiny, na cieńszą linę. Skoro
lina została zmniejszona, to przezornie jest z dynemy.
Knagować będzie teraz o wiele łatwiej, będzie to można
zrobić jedną ręką i do tego także z daleka (idea jak dla
topenanty spinakerbomu i jej obsługi).
Przy okazji drobna redukcja ciężaru na pokładzie.

Porządki na rufie. Mocowanie pławki świetlnej zostało
przeniesione z pawęży na kosz. Pławka wisi teraz
zupełnie pionowo (więc nie będzie się włączać na fali,
jak czasami się zdarzało), jest w cieniu koła (więc
słońce mniej jej szkodzi). Poza tym, kupiłem do pławki,
zamiast baterii R20, akumulatorek R20 o bardzo dużej
pojemności. Ładowarkę do tego akumulatorka także mam,
więc jest szansa, że trochę zaoszczędzę na bateriach.
Poza tym, aku można raz w sezonie przezornie podładować.
Przy okazji porządków mocowanie rzutki zostało
przestawione na jeszcze bardziej pod ręką niż było
dotąd.
Także dryfkotwa do koła ratunkowego jest lepiej
zamontowana do kosza.
Tuż przed wodowaniem okazało się, że lekko cieknie
pokład pod wantownikiem lewej, tylnej wanty kolumnowej.
Rozebranie tego pokazało, że czas na szpachlowanie
pokładu (małe, ale jednak).
I tutaj pokonała nas pogoda. Wiosna tego roku jest
wyjątkowo chłodna, do tego często pada, więc nie ma
warunków do prac szpachlowych. Więc czekaliśmy.
Korzystając z rzadkiej okazji, gdy jacht nie może
pływać, a nie ma już zimy, wykonujemy różne zaległe
prace. Np. szpachlowanie różnych dziurek w pokładzie, na
co zimą jest za zimno a latem nie ma czasu.
Idąc za ciosem i cały czas czekając na montaż
wantownika, przenieśliśmy dopiero co zamontowany panel
słoneczny na suwklapę. Co wymagało zdjęcia z niej
wentylatora oraz zalaminowania otworu po wentylatorze.
Idąc dalej za ciosem, zamontowaliśmy w końcu
zamknięcie/blokadę forluku (a raczej komory
kotwiczno-cumowej przed sztagiem). Jest to mały
kandahar. Zdjęta została guma trzymająca klapę na fali i
jej zaczepy w środku komory. Przy okazji poprawione
zostało mocowanie zawiasów klapy - szpachlowanie
ubytków, dwie śruby przelotowe zamiast wkrętów.

Grab bag dostał już całkowicie swoje wyposażenie (z
wyjątkiem ręcznej, drugiej na jachcie UKF-ki, ale jest
to w planach). Swoje w sensie, że różne rzeczy zostały
dla grab bagu zdublowane na jachcie: latarka,
stroboskop, zapas baterii, flary ręczne i tak dalej.
Wszystko co jest wymagane mamy podwójnie. Przy okazji na
pojemniku przybyło kilka nowych pasków taśmy odblaskowej
solas.