Prace hydrauliczne, czyli czemu nie robi się od razu dobrze?
19.01.2025

Przy okazji napraw okołosilnikowych, czyli w praktyce po zdjęciu różnych elementów, wróciłem na chwilę do mojej klątwy, czyli hydrauliki.
Właściwie to wróciłem do hydrauliki po wyjęciu jachtu z wody i wymyciu zbiornika WC.

Drobny, delikatny przeciek przy dolnym zaworze, ale od strony zbiornika (implikacja chyba oczywista?) był bardzo irytujący. „Drobna” naprawa wcale nie była taka drobna. Trzeba było zdjąć trójnik, zawór, kilka węży.

Idąc za ciosem wymieniłem cybanty na krótsze i lepsze i unieruchomiłem cieńszy wąż w grodzi. W sumie cały dzień roboty, bo uszczelnienia jednak trochę się robi. Potem montaż orurowania (wazelina na każdym łączeniu króćca z wężem - żeby potem łatwiej się węże zdejmowało).

Moje narzędzia a raczej materiały montażowe od czasu gdy z taśmy teflonowej przeszedłem na pakuły.
O ile pasta kiedyś się skończy, to pakuły wystarczą do końca świata.

Na zdjęciu zmontowane już przejście przez gródź do opisu niżej.

W roku 2018 przerobiłem dużą część instalacji wodnej, w tym rury od pompy zęzowej.
Temat wydawał się zamknięty, ale jednak podczas prac popełniłem jeden(?) błąd.
Przejście rury od ssaka pod silnikiem do pompy zęzowej w bakiście przez sklejkę między komorą silnika a bakistą. Przez sklejkę przechodziła rura od pompy do kolanka w komorze silnika. Krótki odcinek, rura z tych lepszych, wygięta w łuk. Niby było ok, ale nie podobało mi się (szkoda, że dopiero po zrobieniu). W domu były kupione wtedy dodatkowe kolanko i nypel (czyli po ludzku złączka) i czekały...

Rozmontowanie węży zawsze jest wyzwaniem i ćwiczeniem siłowym. Nawet jak były posmarowane w środku wazeliną. Pomaga podgrzanie, ale mimo wszystko...
Teraz trzeba było powiększyć trochę otwór w sklejce. Dobry do tego jest zdzierak okrągły, do wiertarki. Ale końcowy szlif nadaje specjalny walec papieru ściernego do Dremelka*.
Szlifowałem aż „eska” z kolanek ze zdjęcia wyżej dawała się włożyć swobodnie. Wtedy skręciłem elementy na pakuły i można było przymierzyć rurę do pompy. Rura obcięta i pasuje, więc można montować cały układ. Praca męcząca, kilka wizyt w bakiście, odkurzanie po szlifowaniu i tak dalej. Sporo czasu to zajęło, ale jest lepiej i chyba docelowo.
Tak to wyglądało wcześniej.

A tak finalnie od strony bakisty.

I jeszcze początek wlotu do pompy zęzowej. Ssak jest pod kołem zamachowym silnika.


Mam nadzieję, że kolejne prace hydrauliczne nie będą zbyt szybko. Może dopiero przy okazji montażu drugiej pompy zęzowej w kabinie? A może pompy elektrycznej? Kto wie. Ale nie za szybko!

* Nie mam Dremelka, mam narzędzie dremelkopodobne firmy Meec, ale działa już wiele lat.