Przy okazji napraw
okołosilnikowych, czyli w praktyce po zdjęciu różnych
elementów, wróciłem na chwilę do mojej klątwy, czyli
hydrauliki.
Właściwie to wróciłem do hydrauliki po wyjęciu jachtu z
wody i wymyciu zbiornika WC.

Drobny, delikatny
przeciek przy dolnym zaworze, ale od strony zbiornika
(implikacja chyba oczywista?) był bardzo irytujący.
„Drobna” naprawa wcale nie była taka drobna. Trzeba
było zdjąć trójnik, zawór, kilka węży.
Idąc za ciosem
wymieniłem cybanty na krótsze i lepsze i unieruchomiłem
cieńszy wąż w grodzi. W sumie cały dzień roboty, bo
uszczelnienia jednak trochę się robi. Potem montaż
orurowania (wazelina na każdym łączeniu króćca z wężem -
żeby potem łatwiej się węże zdejmowało).
Moje narzędzia a raczej materiały montażowe od czasu gdy
z taśmy teflonowej przeszedłem na pakuły.
O ile pasta kiedyś się skończy, to pakuły wystarczą do
końca świata.

Na zdjęciu zmontowane już przejście przez gródź do opisu
niżej.
W roku 2018 przerobiłem dużą część instalacji wodnej, w
tym rury od pompy zęzowej.
Temat wydawał się zamknięty, ale jednak podczas prac
popełniłem jeden(?) błąd.
Przejście rury od ssaka pod silnikiem do pompy zęzowej w
bakiście przez sklejkę między komorą silnika a bakistą.
Przez sklejkę przechodziła rura od pompy do kolanka w
komorze silnika. Krótki odcinek, rura z tych lepszych,
wygięta w łuk. Niby było ok, ale nie podobało mi się
(szkoda, że dopiero po zrobieniu). W domu były kupione
wtedy dodatkowe kolanko i nypel (czyli po ludzku
złączka) i czekały...
Rozmontowanie węży zawsze jest wyzwaniem i ćwiczeniem
siłowym. Nawet jak były posmarowane w środku wazeliną.
Pomaga podgrzanie, ale mimo wszystko...
Teraz trzeba było powiększyć trochę otwór w sklejce. Dobry
do tego jest zdzierak okrągły, do wiertarki. Ale końcowy
szlif nadaje specjalny walec papieru ściernego do
Dremelka*.
Szlifowałem aż „eska” z kolanek ze zdjęcia wyżej dawała
się włożyć swobodnie. Wtedy skręciłem elementy na pakuły i
można było przymierzyć rurę do pompy. Rura obcięta i
pasuje, więc można montować cały układ. Praca męcząca,
kilka wizyt w bakiście, odkurzanie po szlifowaniu i tak
dalej. Sporo czasu to zajęło, ale jest lepiej i chyba
docelowo.
Tak to wyglądało wcześniej.

A tak finalnie od strony bakisty.

I jeszcze początek wlotu do pompy zęzowej. Ssak jest pod
kołem zamachowym silnika.

Mam nadzieję, że kolejne prace hydrauliczne nie będą zbyt
szybko. Może dopiero przy okazji montażu drugiej pompy
zęzowej w kabinie? A może pompy elektrycznej? Kto wie. Ale
nie za szybko!
* Nie mam Dremelka, mam narzędzie dremelkopodobne firmy
Meec, ale działa już wiele lat.